05.11.2009
15:29
Seks po studencku
Fot. Marcin Bugalski
Kocha się bardzo często i w różnych miejscach. Lubi eksperymentować i czerpie z tego dużą przyjemność. Partnerów zmienia jak rękawiczki. Potomek Casanovy? Prawnuk Don Juana? Nie, statystyczny polski student. Lub studentka.

"Dla mnie to miejsce odreagowania i kochania. Dosłownie. Spotykam się ze swoim chłopakiem na którymś z poziomów i dajemy sobie miłość w tej świątyni wiedzy. (...) Do tego trzeba znaleźć na te kilka minut spokojny zakątek między regałami. Ostatnio kochałam się, mając ze swojej lewej strony dzieła Marie von Ebner-Eschenbach, a z prawej kilka tomów Roberta Musila".
To wiadomość z bloga Rafy, studentki germanistyki UW, która w ten sposób opisała swe wspomnienia związane z Biblioteką UW. Jak się potem okazało, nie była jedyną osobą, która uznała seks między regałami za fascynujące przeżycie. Kilka par zostało potem przyłapanych przez pracowników BUW-u, zmuszając władze biblioteki do wprowadzenia surowszego regulaminu.
Młodzi ludzie lubią się kochać w nietypowych miejscach, gdyż to intensyfikuje doznania. I choć, jak wynika z badań przeprowadzonych przez firmę Durex, jednym z najpopularniejszych miejsc do uprawiania seksu jest sypialnia rodziców, to równie interesujący może być samochód, park, toaleta publiczna, przymierzalnia w sklepie lub ogród. Lubią też uwieczniać swoje wyczyny za pomocą kamery wideo.
Koniec tabu
Z każdą dekadą zmienia się nastawienie młodych ludzi do seksu. Stają się oni bardziej otwarci i pozbawieni zahamowań. W przeciwieństwie do własnych rodziców, dla których ten temat był wstydliwy, dziś studenci nie mają żadnych problemów, aby o tym rozmawiać.
Według seksuologa Zbigniewa Lwa-Starowicza pomaga im w tym rozluźnienie sztywnych zasad moralnych. Podobnego zdania jest Witold Świętnicki, reżyser filmu "Dyskusja", w którym pokazał zachowania łóżkowe Polaków. - Młodzi ludzie mają dziś pełniejszą świadomość własnej seksualności i są bardziej otwarci - uważa reżyser. Za scenariusz do jego filmu posłużyły teksty z serwisów randkowych i czatów. Aktorami byli naturszczycy wyłowieni z internetu. Było ich 65, w większości studentów, gdyż inni, choć odważni w sieci, nie byli w stanie powtórzyć swoich wypowiedzi przed kamerą.
Otwartość studentów wynika także z tego, że lubią się kochać i robią to znacznie częściej niż reszta społeczeństwa, średnio 126 razy w roku, podczas gdy inni Polacy zaledwie 100 razy. Są ze swego życia seksualnego zadowoleni i jest ono dla nich niezwykle istotne. Jak wynika z wewnętrznych badań przeprowadzonych wśród studentów Instytutu Polityki Społecznej, dla 68 proc. z nich miłość fizyczna jest niezwykle ważna, a dla 26 proc. - raczej ważna. Zaledwie 2 proc. uznało ją za nieważną, tyle samo nie miało na ten temat zdania.
Jak wypada na ich tle statystyczny Polak? Raczej kiepsko. W raporcie firmy Durex można przeczytać, że własne życie seksualne ocenia raczej słabo, zaledwie co drugi jest z niego zadowolony. - To jak najbardziej normalne, że studenci są bardzo aktywni na tym polu - uważa psycholog Konrad Pluciński. - Od reszty społeczeństwa różnią się kilkoma czynnikami, które sprzyjają nawiązywaniu kontaktów seksualnych. Po pierwsze, mają dużo wolnego czasu. Po drugie, zazwyczaj nie mają zobowiązań typu dom, rodzina. Po trzecie, mają duży dostęp do potencjalnych partnerów. I na koniec: są na tyle młodzi, że mają jeszcze w sobie dużo ciekawości - wyjaśnia Pluciński.
Dlatego tak bardzo lubią eksperymentować. Według firmy Durex inspiracji szukają przede wszystkim osoby między 21. a 24. rokiem życia, a więc takie o nie największych jeszcze doświadczeniach seksualnych. Stosują m.in. lubrykanty, maski lub sztuczne penisy. Co 10. badany nie ma nic przeciwko zabawom w trójkącie albo czworokącie, a co 12. - z osobą tej samej płci. - Homoseksualizm mnie nie kręci, ale czasami używam urozmaicających gadżetów - mówi Jakub Antczak, student III roku Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. - Dzięki nim tradycyjny seks staje się ciekawszy - dodaje.
Pierwszy raz
W dużej mierze to właśnie ciekawość jest głównym powodem inicjacji seksualnej młodych Polaków. W przeprowadzonym trzy lata temu badaniu seksualności wrocławskich studentów aż co trzeci słuchacz tamtejszej politechniki przyznał, że to właśnie ona była powodem, dla którego zdecydował się na swój "pierwszy raz". Bardziej uczuciowo do spraw seksu podchodzą ich koledzy z Akademii Medycznej. Choć 33 proc. z nich także kierowało się ciekawością, to aż blisko połowa wskazała na miłość jako powód do rozpoczęcia życia seksualnego. Według autora tych badań, prof. Zygmunta Zdrojewicza, wojewódzkiego konsultanta ds. seksuologii z Kliniki Endokrynologii Akademii Medycznej, dla przyszłych lekarzy emocje są ważniejsze od czysto fizycznych doznań. - Dla nich seks bez miłości jest mało pociągający - mówi. A jak tłumaczy odpowiedzi studentów polibudy? - Jedni mają umysł ścisły i wszystko starają się poznać dogłębnie. Tak samo podchodzą do seksu. Interesuje ich jako coś nowego, zjawisko, które trzeba rozłożyć na czynniki pierwsze - uważa prof. Zdrojewicz. Niezależnie od uczelni większość studentów ani myśli czekać z tym aż do małżeństwa. 90 proc. przeżyło swój pierwszy raz jeszcze przed pójściem na studia, średnio w wieku 17 lub 18 lat. Rekordzista z PWr przyznał się, że po raz pierwszy kochał się już jako trzynastolatek!
Gorzej pod tym względem wypadają studenci Uniwersytetu Warszawskiego z III roku. W 2006 roku dr Krystyna Komosińska z Wydziału Pedagogicznego UW poprosiła 1350 słuchaczy uczelni o wypełnienie ankiety. Badała m.in. zachowania seksualne młodych ludzi. Do inicjacji przyznało się dwie trzecie z nich. Jednak, jak się okazuje, wydział wydziałowi nierówny. - Prawie każdy student geologii oraz dziennikarstwa i nauk politycznych miał za sobą swój pierwszy raz, a historii lub polonistyki zaledwie co drugi - mówi dr Komosińska.
Seks ze służącą
Pokolenie obecnych studentów bardzo się różni od pokolenia swoich rodziców. Ale już nie pradziadków. Dowiódł tego prof. Andrzej Jaczewski, autor m.in. "Książki dla chłopców", "O dziewczętach dla dziewcząt", z których za PRL-u młodzież uczyła się co to seks. Dysponował on wynikami badań dotyczących zachowań seksualnych studentów z 1898 roku, które przeprowadził jego mocno starszy kolega z Akademii Medycznej. W1958 roku wpadł na pomysł, aby je powtórzyć i następnie porównać. Nie obyło się bez problemów. W badaniach brali udział zarówno studenci, jak i żołnierze, pół na pół. Żołnierze dostali rozkaz, aby w ankiecie pisać prawdę. Jednak okazało się, że nie rozumieli pytań. Żaden nie wiedział, co to jest masturbacja. Dlatego w nawiasie trzeba było dopisać "trzepać kapucyna, męczyć węża". Potem poszło szybciej, bo studentom nic nie trzeba było wyjaśniać. A wyniki? W 1898 roku ponad 80 proc. studentów medycyny miało pierwsze doświadczenia seksualne już przed 18. rokiem życia, a w badaniu z 1958 wyszło, że tylko ponad 40 proc., czyli o połowę mniej. Wiekowi profesorowie, pamiętający jeszcze tamto badanie, zaczęli roztrząsać sprawę i doszli do wniosku, że 60 lat wcześniej w domach były służące i studenci miłości uczyli się od nich. Brak zainteresowania seksem wśród późniejszej młodzieży wytłumaczono zaś tym, że w badaniu wzięło udział sporo chłopaków o robotniczym oraz wiejskim pochodzeniu, i to miało znaczenie opóźniające.
Z kwiatka na kwiatek
Dziś studenci nie tylko uczą się seksu równie chętnie i szybko jak ich pradziadkowie, ale bardzo często nie ograniczają się do jednego partnera. Nie mają też nic przeciwko szybkiemu numerkowi, jak wynika z raportu firmy Durex. Potwierdza to dr Komosińska. - Co piąty z badanych słuchaczy UW miał więcej niż trzech partnerów w ciągu roku. Nie byłoby w tym nic przerażającego, gdyby nie to, że tylko niespełna połowa studentów używa prezerwatyw - mówi Komosińska i dodaje: - Nie boją się chorób, łącznie z tą najgorszą. A niestety, ich wiedza na temat wirusa HIV jest bardzo zróżnicowana. Są wśród nich osoby przekonane o prawidłowości stwierdzeń z gruntu fałszywych. Na przykład 50 proc. uznało za możliwe przeniesienie wirusa HIV przez komary! A jednocześnie lekceważą prawdziwe zagrożenia - żali się dr Komosińska.
Z innymi środkami antykoncepcyjnymi jest nieco lepiej. Może dlatego, że częściej stosują je dziewczyny, które są bardziej zapobiegliwe. Choć i im zdarza się zapomnieć. - Bardzo często wolność związana ze studiowaniem bierze górę - mówi prof. Zdrojewicz i dodaje: - Wówczas wszelkie społeczne uwarunkowania schodzą na drugi albo trzeci plan. Liczą się tylko przyjemność i swoboda.
Tekst pochodzi z magazynu studenckiego "?dlaczego"
Autor: Jacek Matwiejczyk
Ocena:
słabe
nic specjalnego
dobre
bardzo dobre
znakomite
3
51 głosów


