Matura, Studia, Szkolenia - Edulandia.pl
Matura, Studia, Szkolenia

Edulandia - matura, studia, szkolenia >  Studia i szkolenia >  Wybierz studia

http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Pięć lat to za mało

Fot. Marcin Stepien / AG

Dziekanki, urlopy zdrowotne, kolejne kierunki rozpoczynane tylko po to, by nie żegnać się z uczelnią - polscy studenci hasło "ucz się przez całe życie" traktują bardzo dosłownie. Dlaczego tak trudno skończyć studia w terminie?

Wszystkich studentów jest w Polsce prawie dwa miliony. Ale jest w tej rzeszy grupa, którą trudno spotkać w auli czy nad książkami. Z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, że na urlopach zdrowotnych, dziekańskich przebywa prawie 6 tys. żaków. Inni z kończeniem studiów wcale się nie spieszą. Podczas gdy "przepisowo" studia powinni kończyć 24-25 latkowie, aż 180 tys. studentów to ludzie po trzydziestce. Niektórzy po prostu później zaczęli naukę, ale są też tacy, którym studia zajmują więcej czasu niż innym. I to wcale nie dlatego, że są mniej zdolni...

Bo imprez było za dużo...

- Zacząłem studiować jeszcze w latach 80., z założeniem, żeby się nie przemęczać - opowiada Andrzej, niedoszły absolwent Uniwersytetu Łódzkiego. Pierwszy rok na pedagogice kulturalno-oświatowej minął mu bez sensacji, kłopoty zaczęły się na drugim: - Po dwóch miesiącach codziennego imprezowania groziło mi niedopuszczenie do sesji. Postanowiłem przynieść zwolnienie lekarskie, ale wsteczne mógł wystawić tylko psychiatra. Poszedłem do poradni, ale przeholowałem, bo zamiast zwolnienia, dostałem skierowanie do kliniki psychiatrycznej - wspomina niedoszły pedagog. W szpitalu spędził dwa miesiące, a z listy studentów go skreślono. Ale napisał podanie o dziekankę, a w październiku znów pojawił się na swoim wydziale. - Tuż po przyjeździe do akademika odbyliśmy cykl hucznych imprez, w efekcie jednej z nich spadłem z dachu. Znowu szpital i rehabilitacja i kolejny rok urlopu zdrowotnego.

Po czterech latach studiowania Andrzej znów miał rozpocząć... trzeci semestr. Ale nie mógł, bo zlikwidowano jego kierunek. - W dziekanacie zaproponowano mi, żebym wrócił na kierunek pokrewny, czyli pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą, ale jakoś nie chciałem - opowiada. Potem już zaczął pracę, w międzyczasie próbując studiować coś innego (m.in.: kulturoznawstwo i filozofię)... i tak przez 20 lat, aż w końcu w zeszłym roku zrobił sobie prezent na 40 urodziny: - Obroniłem dyplom na zaocznej informatyce, w końcu jestem wykształconym człowiekiem - śmieje się Andrzej.

Bo ważniejsza jest rodzina

Marta studiuje zaocznie na Akademii im. Leona Koźmińskiego w Warszawie. Finanse usiłuje skończyć... od 7 lat. - Gdy poszłam na studia, już pracowałam, na zajęcia po prostu nie starczało mi siły. Pierwszy rok jakoś poszedł, ale drugi już musiałam powtarzać, tak samo trzeci. Potem urodziła się moja córka Agata, więc zrobiłam sobie przerwę w studiowaniu, wróciłam, ale niedługo potem urodził się Maciek - opowiada. - Dwoje dzieci, praca na pełen etat. Na co dzień nie mam nawet jak pójść z nimi do kina, bo tak późno wracam z pracy - dojeżdżam do niej poza Warszawę. Chociaż weekendy chciałam im poświecić. Naukę, prawdę mówiąc, sobie trochę odpuściłam - opowiada. Ale szkoły nie rzuciła, w końcu udało jej się pozaliczać zaległe przedmioty - Ludzie z mojego roku porobili już doktoraty, a ja właśnie zaczynam seminarium magisterskie. Pisanie pracy zajmie mi pewnie kolejną dekadę - śmieje się Marta. Czy nie martwi się, że ciągle nie ma w kieszeni dyplomu wyższej uczelni? - E tam. W pracy nikt tego ode mnie nie wymaga, studia chciałam skończyć dla siebie, więc naprawdę nie mam ciśnienia. Szczerze mówiąc, już bym je pewnie rzuciła, gdyby nie to, że zainwestowałam tyle czasu i pieniędzy.

Bo chcą czegoś innego

Joanna (rocznik 1981) zaraz po maturze zdawała do warszawskiej Akademii Teatralnej. Nie dostała się, ale żeby zostać w stolicy, zdała na pedagogikę na Uniwersytecie Warszawskim. - Od pierwszych zajęć wiedziałam, że to nie to, po dwóch miesiącach dałam sobie spokój - wuznaje. Rok później znów spróbowała, ale znowu się nie udało, więc w październiku zaczęła kulturoznawstwo na UMCS w Lublinie. - To przynajmniej było ciekawsze od pedagogiki, poza tym w Lublinie był taki fajny kameralny klimat - wspomina. Ale po II roku jednak zatęskniła za Warszawą i przeniosła się na ten sam kierunek na stołecznym uniwerku: - To nie był dobry pomysł, trzeci rok, wszyscy się znają, a ja nowa, inne wymagania - mówi Joanna. Nie zaliczyła dwóch przedmiotów, miała je poprawić we wrześniu. Ale we wrześniu była już w Olsztynie w zupełnie innej szkole: - Cały czas marzyłam o aktorstwie, skoro w Warszawie się nie udało, postanowiłam spróbować gdzie indziej. Przy olsztyńskim teatrze działa studium aktorskie, zdałam więc do niego. Ale i tu nie wszystko poszło zgodnie z planem: - Na ostatnim, trzecim roku miałam wypadek. Nie mogłam podejść do egzaminów i wystąpić w dyplomowym przedstawieniu. Musiałam powtórzyć rok - opowiada Joanna. Ostatecznie szkołę skończyła dwa lata temu, ale wygląda na to, że to nie koniec jej przygody ze studiowaniem: - Zapisałam się na kurs przygotowawczy na ASP, chciałabym malować - wyznaje. Czy nie głupio jej, że ciągle zmienia zdanie i że utrzymują ją rodzice? - To nie tak, coś tam przecież zarabiam, chodzę na castingi. Poza tym, przecież nie wszyscy od razu potrafią zdecydować, co ich pasjonuje i co chcą w życiu robić - ucina.

Bo to się opłaca

Studia nieco przedłużają się też tym, którzy studiują na kilku kierunkach. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego szacuje, że takich "wielokierunkowców" może być wśród studenckiej braci od 5 do 30 proc (w zależności od uczelni). Na przykład Uniwersytet Warmińsko-Mazurski dorobił się studenta, który chodzi na zajęcia na... czternastu kierunkach. I na wszystkich pobiera stypendium dla niepełnosprawnych. Od początku 2008 r. uczelnia wypłaciła mu w sumie ponad 10 tys. zł!

Status studenta daje też wiele innych profitów: - Kończymy magisterską matematykę, zapisujemy się na fizykę licencjacką i autobusem z 50-proc. zniżką możemy jeździć dalej - opowiada Mariusz, student z Radomia (studiuje już 8 rok). - Poza tym, im dłużej jesteś studentem, tym dłużej przysługuje ci miejsce w akademiku. Kończymy więc jeden kierunek, bierzemy następny i mieszkamy dalej w akademiku, gdzie koszt za jedno miejsce jest nawet trzy razy tańszy niż pokój na stancji - twierdzi.

Bycie studentem daje jeszcze coś. Można bez większych problemów uzyskać zagraniczną wizę do USA czy Australii i na rok wyjechać do pracy. Tak zrobił Paweł, student Politechniki Lubelskiej. Na piątym roku. - Absolutorium już miałem, gotową pracę dyplomową też. Nie złożyłem jej, bo znajomy zaproponował wyjazd do Stanów na Work and Travel. Wizy dostaliśmy bez problemu, w sumie zostałem tam rok. Obroniłem się dopiero po powrocie - opowiada.

Czyżby koniec wiecznych studentów?

O ile nie da się zmusić do skończenia studiów tych, którzy nie mają czasu albo ochoty zdobywać wyższego wykształcenia w terminie(choć szkoły w miarę swoich możliwości wprowadzają opłaty za powtarzanie semestru), o tyle wydaje się, że na studentów-naciągaczy Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego znalazło sposób. W nowej ustawie o szkolnictwie wyższym ma się znaleźć zapis, według którego każdy student będzie miał do wykorzystania ograniczoną pulę punktów (wyceniane byłyby każde zaliczone zajęcia). 360 punktów przysługiwałoby na studiach pięcioletnich, 420 na studiach sześcioletnich (np. medycznych) i odpowiednio więcej na studiach międzywydziałowych. Po ich wykorzystaniu trzeba będzie płacić za każde kolejne zajęcia. W praktyce oznacza to, że student dwóch kierunków będzie miał za darmo 12 semestrów, a za 8 będzie musiał płacić. Żacy zadowoleni nie są, ale MNiSW uważa, że to jedyny sposób, by zmobilizować tych, którzy zaczynają wiele kierunków, a nie kończą żadnego: - Zdolny student i tak będzie mógł studiować więcej niż jeden kierunek na przykład na studiach międzywydziałowych albo interdyscyplinarnych - przekonuje minister nauki Barbara Kudrycka.

Marcelina Szumer

 

Czytaj także:

Jak się bawić za niewielkie pieniądze

Gdzie mieszkają studenci

Studia w sercu Polski

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif