Matura, Studia, Szkolenia - Edulandia.pl
Matura, Studia, Szkolenia

Edulandia - matura, studia, szkolenia >  Studia i szkolenia >  Praca po studiach

http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kariera w wytwórni płytowej: hummery, złoto i laski?

Jakie są twoje pierwsze skojarzenia, gdy słyszysz hasło "szef wytwórni płytowej"? Jeśli są to drogie samochody, piękne kobiety, pliki banknotów walające się po gabinecie i kawior na śniadanie, to jesteś w błędzie. W rzeczywistości jest to ciężka - ale dająca wiele radości - praca w "fabryce" hitów.



Więcej jest pracy, ale duża jej część to rozrywka - zapewnia Tomik Grewiński, szef wytwórni Kayax. - Tyle że kiedy inni się bawią, my pracujemy. Fajnie jest przyjść na koncert, rozerwać się. Ale większość pracowników Kayaksu ma wtedy za dużo pracy, żeby skupić się na zabawie - dodaje. Jego zdanie podziela Sławomir Pietrzak, prezes i założyciel S.P. Records. - Fajnie by było, gdyby były hummery, złoto i laski. Nie wiem, jak jest gdzie indziej, ale znam wydawców w tym kraju i nie przypominam sobie, żeby któryś jeździł takim samochodem lub tak balował - mówi.

Wytwórnia kultowa

Wśród płyt wydanych przez S.P. Records dominują te nagrane przez Kult, Kazika Staszewskiego i zespoły, w których Kazik intensywnie się udziela. Dlaczego akurat te? Z prostej przyczyny. Sławomir Pietrzak w końcu lat 80. był gitarzystą Kultu. Kiedy zdecydował się na założenie własnej niezależnej wytwórni muzycznej, było oczywiste, że przejmie wydawanie płyt przyjaciół, z którymi grał. Była też inna, pragmatyczna przyczyna, dla której Pietrzak zdecydował się na wejście w świat biznesu. - Wcześniej wydawaliśmy płyty w innych wytwórniach i otrzymywaliśmy mało pieniędzy. Odkąd ja się tym zająłem, Kult zaczął normalnie funkcjonować. Zwłaszcza w latach 90., kiedy wydawaliśmy dużo płyt - tłumaczy. Jednak początki S.P. Records nie były usłane różami. Były wczesne lata 90., polski rynek muzyczny raczkował. - Wytwórnię założyłem na Zachodzie. Wracając do Polski, kupiłem mieszkanie w trakcie budowy, a mieszkałem w lokalu, który dostałem od matki - opowiada. Mieszkanie miało 38 mkw. Musiało pomieścić nie tylko Pietrzaka z żoną i dwójką dzieci, ale i... samą wytwórnię. - Mieliśmy tam hurtownię, płyty. Odprowadzaliśmy dzieci do przedszkola, potem przychodzili pracownicy. Po prostu kosmos - śmieje się.

Jednak, jak wspomina, mógł liczyć na pomoc przyjaciół. - Moim partnerem w tym biznesie był Piotrek Morawiec, wówczas jeden z moich dwóch najlepszych przyjaciół. Byliśmy nierozłączni. Od rana do nocy budowaliśmy tę firmę. Bardzo wiele mu zawdzięczam - mówi. - Dołączył do nas "Szczota", nieżyjący już muzyk Kultu, który zajmował się dystrybucją - opowiada. - "Szczota" był rewelacyjnym dystrybutorem. Potrafił sprzedać rzeczy, które nigdy by się nie sprzedały. Z kolei Kazik był od początku dobrym duchem S.P. Records. To od niego wiele zależało i to po rozmowie z nim postanowiłem założyć wytwórnię w Polsce. Kazik zawsze był moim przyjacielem i wspólnikiem. Od lat spędzamy razem czas i robimy interesy - mówi.

Jak mówi Pietrzak, na początku było trudno także ze względu na to, że nie ma odpowiedniego wykształcenia. - Dla mnie stworzenie i prowadzenie firmy fonograficznej nie było łatwą rzeczą, ponieważ nie jestem szkolonym biznesmenem. - Z zawodu jestem plastykiem. Robiłem mnóstwo rzeczy. Pracowałem na budowie, grałem w piłkę, malowałem obrazy, grałem w knajpach, ale nigdy nie studiowałem zarządzania - wyznaje i dodaje: - To było trudne, ale też cudowne. Gdy patrzę na to teraz, to myślę, że był to najpiękniejszy czas - wspomina z uśmiechem.

Tomik, Kayah, Kayax

Podobną drogę przeszedł Tomik Grewiński. Grał na perkusji w zespole Ahimsa, potem w grupie Houk. To sprawiło, że bez większego kłopotu odnalazł się w świecie muzycznej produkcji. - Grałem w niezależnych zespołach. Sami sobie byliśmy menedżerami. To mi pozwoliło dość łatwo wejść w zarządzanie wytwórnią - opowiada i dodaje: - Teraz nic mnie nie zaskakuje, bo znam tę pracę od podszewki: od zagadnień technicznych do wynajmu klubów na koncerty.

Do pełnienia funkcji szefa wytwórni przygotowała Tomika także przyjaźń z Kayah, której karierą "zarządza" od 12 lat. W 2003 roku zdecydowali, że Kayax oprócz managementu powinien zająć się również działalnością wydawniczą. - Współpraca z dużymi firmami nas zmęczyła. Nasze pomysły tonęły w "fabryce". Pewne rzeczy związane z kreacją, które Kayah chciała zrealizować, były spychane na dalszy plan - tłumaczy Tomik i dodaje: - Uznałem, że jesteśmy w stanie zajmować się tym sami. Kayax założyliśmy, żeby wydawać płyty Kayah.

Początkowo Kayax miał zajmować się produkcją i promocją kolejnych albumów Kayah. Jednak z czasem w katalogu firmy zaczęli pojawiać się inni artyści. - Wydaliśmy "15 minut projekt", "Envee'ego", ktoś nam podrzucił demo Krzysztofa Kiljańskiego i tak się zaczęło - dodaje. Chociaż Tomik szefuje poważnemu przedsięwzięciu, ma do niego dość nietypowe jak na biznesmena podejście. - Firma fonograficzna nie jest źródłem naszego utrzymania. Kayah żyje ze swojej działalności artystycznej, ja żyję z pracy menedżerskiej. Fonografia jest naszym hobby - zapewnia.

Harcerze, Kaczmarski i miliony

- Do dziś traktuję to jak hobby, które przynosi pieniądze, a nie jak nudną pracę. Robię to, o czym marzyłem jako licealista - deklaruje Piotr Kabaj, dyrektor generalny EMI Music Polska, założyciel Pomatonu. - Zawsze interesowałem się muzyką. W warszawskim liceum im. Batorego koledzy zaszczepili we mnie ciekawość muzyki innej niż ta, która była grana w oficjalnych mediach. Poznawałem po kolei Pink Floyd, Genesis, Tangerine Dream, Santanę. Od tamtego czasu wszystkie pieniądze wydawałem na płyty - opowiada.

Gdy skończył studia na wydziale ekonomicznym UW, pracował przy Urzędzie Rady Ministrów. - Cały czas szukałem możliwości powrotu do muzyki. Gdy jeździłem do Anglii, kupowałem za ostatnie grosze mnóstwo płyt - mówi. I nagle pojawiła się okazja. Na trasę koncertową po Polsce przyjechał Jacek Kaczmarski. - W 1990 roku przyszedł do mnie mój przyjaciel, Tomasz Kopeć i zaproponował, żebyśmy wydali razem śpiewniki Jacka Kaczmarskiego - opowiada. - Po rozmowie z Jackiem zapytałem go, co z muzyką. Okazało się, że ma nagrania na dwie kasety - wyjaśnia. Podpisali umowę. Piotr Kabaj odpowiadał za wydawnictwa muzyczne, a Tomasz Kopeć za książkowe, m.in. śpiewniki. - Później przekształciliśmy firmę w kompanię muzyczną. Złapaliśmy wiatr w żagle dzięki pierwszym pieniądzom, które zarobiliśmy na trasie Kaczmarskiego - wspomina Kabaj.

O ile Grewińskiego i Pietrzaka do prowadzenia wytwórni przygotowało granie muzyki, o tyle Piotra Kabaja... harcerstwo. Dało też nazwę firmie. Pomaton jest bowiem skrótem od nazwy ich szczepu - 23 WDH "Pomarańczarnia". - Kończyłem studia w latach 80. Z tego względu, oprócz paru wykładów z ekonomii amerykańskiej, z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że tak naprawdę była to historia ekonomii politycznej - opowiada. - Niezbędne umiejętności zarządcze zdobyliśmy z Piotrkiem Kopciem w harcerstwie. Byliśmy drużynowymi - tłumaczy. - Musiałem o wszystko zadbać. Namawiałem na spotkaniach rodziców, żeby przekazywali nam kartki, które otrzymywali na wódkę i papierosy Sporty. Wymienialiśmy je potem w sklepie mięsnym na 10 kg kiełbasy - śmieje się i dodaje: - Nauczyliśmy się działania w trudnych warunkach. To się przydało, bo na początku lat 90. inflacja była kilkusetprocentowa, za wszystko płaciliśmy w markach niemieckich, a kurs potrafił w ciągu jednego dnia skoczyć o 15-20 procent, co sprawiało, że nasz biznesplan walił się w ruinę.

Pirackie piosenki

Jak wspomina Piotr Kabaj, początki były trudne. - Wszystkie zarobione pieniądze reinwestowaliśmy. Czasem nawet było tak, że przez pół roku nie wypłacaliśmy sobie żadnych pensji. Sami rozwoziliśmy kasety po sklepach. Początki były pionierskie - dodaje.

Dodatkowym problemem okazali się też piraci fonograficzni. - Chociaż wówczas prawo autorskie nie istniało, 95 procent rynku muzycznego mieli piraci, to my podpisywaliśmy umowy i płaciliśmy artystom od sprzedaży. Pamiętam, jak po pół roku działalności przyszedł do nas hurtownik i powiedział: "To są ceny na fakturę. A ile za kasety bez faktur?". Odpowiedzieliśmy, że nie sprzedajemy bez faktur. On zaczął się śmiać i powiedział, że za trzy miesiące ktoś inny będzie wynajmował mieszkanie, w którym mieliśmy biuro - opowiada Kabaj. Nie sprawdziło się, a im takie postępowanie się opłaciło. - Z góry założyliśmy, że z powodu braku polskiego prawa autorskiego będziemy działali według zachodnich standardów. Dzięki temu w 1993 roku podpisaliśmy umowę z EMI Music - wyjaśnia Kabaj i dodaje: - Jak teraz wspominamy tamte czasy, to z uśmiechem.

Muza kręci

Chociaż problemów, jakie ich kiedyś dotykały, już nie ma, pojawiają się nowe. - Drażni mnie opór mediów związany z promocją ambitnych tytułów, nieznanych artystów - mówi Tomik Grewiński. - Niestety, bardzo trudno jest zaciekawić kogoś nieznanym tematem, bo ludzie wciąż lubią te melodie, które znają. Ale zauważam też, że ludzie mają przesyt tego, co znają za dobrze. Nieprzypadkowo nasi artyści, tacy jak Maria Peszek albo Smolik, mają wyniki lepsze od topowych gwiazd popu, które są na okładkach - dodaje. Z kolei Piotra Kabaja irytują wygórowane oczekiwania osób, które dopiero zaczynają pracę w branży fonograficznej. -Wielu młodych ludzi, którzy kończą studia lub są w ich trakcie, od razu chce zajmować stanowiska menedżerskie. W moich czasach było inaczej. Wszyscy zaczynaliśmy od zera i cieszyliśmy się, że firma rosła - tłumaczy.

Jednak bez względu na kłopoty każdy z nich może bez trudu wskazać rzeczy, które ich trzymają na tej ścieżce zawodowej. - Kręci mnie, jak słyszę fajną demówkę, fajny głos i zaczynam wymyślać, co z tym można zrobić - mówi Tomik Grewiński. To samo kręci Sławomira Pietrzaka. - Jest świetnie, kiedy dostaję nową demówkę świetnego zespołu, który strasznie mi się podoba, z którym chciałbym pracować. To mnie jara - zapewnia i dodaje: - Jak zespołowi się udaje, to traktuję jak mój osobisty sukces. Z kolei Piotr Kabaj czerpie satysfakcję z kreowania rzeczywistości muzycznej. - Najbardziej fascynującą częścią tej pracy jest kreacja. Gdy jadę samochodem i słyszę "nasze" piosenki, to wiem, że nasi artyści nagrywają fajne utwory, które będą pamiętane latami - mówi i dodaje: - Sukces fonograficzny to sukces artysty, a porażka fonograficzna to porażka firmy.

Świat za 10 lat

A jak szefowie wytwórni widzą przyszłość, gdy coraz większą popularność zyskuje muzyka cyfrowa? - Nie wyobrażam sobie życia bez płyty CD ani winyla. Nie wyobrażam sobie, żebym miał muzykę w wirtualnym miejscu, gdzieś na komputerze. Nie wyobrażam sobie słuchania muzyki w empetrójkach. Wielu młodych ludzi powie, że tak właśnie słucha. Rozumiem, że brak im czasu i kasy, ale zapraszam kumatych i wrażliwych do smakowania muzyki. Słuchawki lub minigłośniki komputerowe, nawet najlepsze, to ciągle fast food - zapewnia Pietrzak. Z kolei zdaniem Kabaja tradycyjne nośniki będą jeszcze dobrze się trzymały. - W 2008 roku sprzedaż płyt w Polsce wzrosła o 10 procent. Jednak w przyszłości będą różne nośniki. Ci, którzy będą chcieli kupować muzykę do iPodów, będą kupować mp3 - tłumaczy Kabaj i dodaje z uśmiechem: - Jednak pogłoski o śmierci płyty CD są mocno przesadzone.

Krótko o bohaterach artykułu:

Tomek Brewiński - Naprawdę ma na imię Tomasz, jednak na co dzień używa pseudonimu "Tomik". Od 12 lat jest menedżerem Kayah, wraz z nią założył w 2001 roku wytwórnię Kayax. Wydają płyty m.in. Marii Peszek oraz Kapeli ze Wsi Warszawa. Grał w zespołach Ahinsa i Houk.

Sławomir PietrzakM - Jest założycielem S.P. Records. Grał na gitarze w zespole Kult. Obecnie ma własną grupę Play. Wydał płyty takich artystów, jak Kaliber 44, Pidżama Porno, Kapitan DA i Lao Che. Jego wytwórnia od momentu powstania jest członkiem Związku Producentów Audio Video.

Piotr Kabaj - Na początku lat 90. założył wraz z przyjacielem Piotrem Kopciem wytwórnię Pomaton, która w 1995 roku stała się filią EMI Music. Był współzałożycielem Związku Producentów Audio Video. Obecnie jest dyrektorem generalnym EMI na Europę Środkową.

Tekst pochodzi z magazynu studenckiego "?dlaczego" Autor: Michał Zawadzki

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.8

5 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
http://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl/i/obrazki/edulandia/searchBlank.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif