Znajdź kurs, studia, szkolenie

Choroba przewlekła - lekcja prawdy o życiu

Bartosz Łopiński
10.02.2011 , aktualizacja: 10.02.2011 18:47
A A A Drukuj
Allen i Violet Large oddali całą wygraną na loterii na cele charytatywne. Violet choruje na raka, przeszła chemioterapię.

Allen i Violet Large oddali całą wygraną na loterii na cele charytatywne. Violet choruje na raka, przeszła chemioterapię. (Fot. AP/Michael Gorman)

W naszym otoczeniu bardzo często znajdują się osoby dotknięte przewlekłą chorobą. Czy wiemy jak im pomagać oraz jak je wspierać? Co zrobić gdy sami dowiemy się, że taka choroba została właśnie u nas wykryta? Z okazji Światowego Dnia Chorych, który przypada 11 lutego, na te pytania odpowiada dr Marlena Kossakowska - psycholog zdrowia z sopockiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.
Czy w przypadku gdy dowiadujemy się, że jesteśmy przewlekle chorzy, pojawia się wtedy w naszej psychice jakiś kryzys?

Choroba przewlekła jest kryzysem w psychologicznym pojęciu, to naturalna reakcja. Jest zaskoczeniem, szokiem, wymaga poważnych wysiłków mentalnych i emocjonalnych, aby sobie z nią poradzić. Sposób przedstawienia wyników diagnozy medycznej może zaoszczędzić pacjentowi niepotrzebnych lęków, związanych z niepewnością, utratą dotychczasowych wartości (np. praca, zdrowie). To, jak duży jest stres wynika z osobistych zasobów, które posiada chory. Od udzielanego wsparcia czy od poprzedniego doświadczenia. Optymiści radzą sobie lepiej z kryzysem, zwłaszcza kiedy odczuwają wsparcie osób bliskich, nie czują się osamotnieni. Podobnie wcześniejsze trudne doświadczenia mogą nas osłabiać lub wzmacniać wysiłki zaradcze, w zależności od tego jakie porównania poczynimy, czy potraktujemy chorobę jako nowe wyzwanie, któremu należy sprostać i z którym wiadomo jak postępować, czy też jako kolejną niesprawiedliwą przeciwność losu, która chce nas zniszczyć.

Często gdy dowiadujemy się o swojej ciężkiej chorobie zadajemy sobie pytanie "Dlaczego ja?" Z punktu widzenia religii, na to pytanie jesteśmy sobie w stanie odpowiedzieć. Jak na takie pytanie może sobie odpowiedzieć ateista lub jak odpowiedzieć na nie z punktu widzenia psychologii?

W sytuacji choroby przewlekłej może nastąpić poważna zmiana w filozofii życiowej lub religijnej człowieka: choroba może sprawić, ze chory zacznie wierzyć. To cenny zasób. Jeżeli jednak brakuje takiej teologicznej bazy pozostają mechanizmy psychologiczne i mądrość życiowa. Pytanie "Dlaczego ja?" pojawia się niemal automatycznie, odpowiedź na nie wymaga poważnych przemyśleń. Lepiej jest zadać sobie pytanie: co ja mogę z tym zrobić, żeby móc z tym żyć dobrze i w pełni, na tyle, na ile choroba mi pomoże. Jakkolwiek by nie było, najpierw każdy musi przejść emocjonalne przystosowanie, zmierzyć się ze wszelkimi trudnymi emocjami: szokiem, lękiem, depresją, złością, gniewem, żalem czy rozczarowaniem. Jednocześnie następują zmiany poznawcze: mniej lub bardziej intensywnie myślimy nad tym, co się nam przydarzyło i próbujemy nadać temu wydarzeniu - chorobie sens, swój własny, indywidualny sens.

Czy dla takiego chorego lepszym miejscem do życia jest własny dom czy może jednak hospicjum? Ewentualnie jak sobie radzić w hospicjum, gdy jesteśmy zmuszeni tam mieszkać?

Dom jest lepszy, zwłaszcza jeśli atmosfera w nim jest dobra dla wspólnego przeżywania cierpienia i radości, które przecież również mają szanse zaistnieć w tych trudnych chwilach. Hospicjum jest również dobrym rozwiązaniem, jeżeli sam chory jak i rodzina akceptują je jako miejsce do życia, a nie do umierania - jeżeli ma ono charakter tymczasowy i zawsze można liczyć na wsparcie najbliższych. Hospicjum także odciąża opiekunów chorego, daje mu poczucie, ze nie jest dla nich ciężarem.

Poważna choroba to także wyzwanie dla bliskich chorego. Jak przezwyciężyć strach, obawy - że sobie nie poradzimy, że nas to przerośnie - przed opieką nad chorą osobą? W jaki sposób rodzina powinna wspierać taką osobę?

Rodzina przede wszystkim sama potrzebuje wsparcia, tego instrumentalnego w codziennych czynnościach, to jest szalenie ważne, aby rodzina nie poczuła się osamotniona i mogła liczyć na innych: na dalsza rodzinę, na instytucje. Rodzina potrzebuje też wsparcia emocjonalnego, pomoc psychologiczna pozwala przetrwać trudne chwile i zrozumieć swoje reakcje.

Czego nie robić, nie mówić, gdy chcemy wesprzeć poważnie chorą osobę? Jakie błędy najczęściej popełniają bliscy, przyjaciele?

Najważniejsze jest nie izolować się od osoby chorej, nie unikać, pytać wytrwale i cierpliwie czego potrzebuje, nie zostawiać samemu sobie, nawet jeżeli na początku jest trudno rozmawiać z chorym. Trzeba dać mu czas na wyrażenie emocji, zwłaszcza tych przykrych, być i trwać. A po jakimś czasie - to indywidualna sprawa - mobilizować i motywować do zmiany, powoli wycofywać swoją pomoc.

Co zrobić, jeżeli sytuacja nas przerasta i czujemy, że sobie nie poradzimy? Jak przezwyciężyć wstyd, że nie potrafimy zapewnić komuś wystarczającej opieki?

Wtedy trzeba iść po pomoc. Poszukać jej wśród bliskich, znajomych i przede wszystkim nie bać się skorzystać z pomocy specjalisty: psychologa, terapeuty, psychiatry.

Czy można szczęśliwie żyć z chorobą przewlekłą?

Można zrobić wszystko, aby sprawić, by życie było lepsze. Przede wszystkim warto docenić dotychczasowe życie, wykorzystać i być wdzięcznym za ten czas który pozostał, nawet potraktować go jako szanse na zmianę, którą jeszcze warto przeprowadzić. Można pogłębić relacje z bliskimi, można nawet rozwinąć się osobowościowo, duchowo. Ta przemiana trwa, nie jest łatwa, ale daje satysfakcje i pogodzenie się z losem oraz ulgę. Bliskim daje świadectwo siły i mocy człowieczeństwa, od tej najbliższej osoby. To lekcja pokory, lekcja życia, lekcja prawdy o życiu.

ZOBACZ TAKŻE

Skomentuj:

Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy

Polub nas na Facebooku