Znajdź kurs, studia, szkolenie

Rycerskie rozrywki

Tekst pochodzi z bloga alehistoria.blox.pl
06.07.2011 , aktualizacja: 07.07.2011 10:51
A A A Drukuj
Czy średniowieczny rycerz przez cały czas brał udział w wojnach, a całe jego życie polegało jedynie na walce? Co robił, kiedy nie brał udziału w wyprawach wojennych? Czym się zajmował w czasie pokoju? Jak spędzał wolny czas? Odpowiedzi na te pytania możemy znaleźć w pracy U. Świderskiej o kulturze rycerskiej w średniowiecznej Polsce.
Wbrew pozorom, rycerz oprócz wojowania, potrafił też bawić się i wypoczywać. Jakie zatem były rycerskie rozrywki, które absorbowały średniowiecznych rycerzy i wypełniały im wolny czas? Zacząć należy od tego, że najwięcej wolnego czasu rycerz miał zimą, kiedy nie brał udziału w wyprawach wojennych. Był to też czas na rozrywkę. Jedną z najważniejszych były uroczyste posiłki, czyli uczty. Podczas nich rycerze mogli zaspokoić głód, spędzić czas na rozmowach, słuchaniu pieśni, legend i opowieści z dalekich stron. Uczty odbywały się w największym pomieszczeniu na zamku. Przy stole siadano na drewnianych ławach wyłożonych poduszkami. Stół był długi, drewniany, przykryty obrusami. Siadano tylko po jednej jego stronie, tak aby służba miała łatwiejszy dostęp do biesiadujących. Na ucztę zwoływano mieszkańców zamku i gości za pomocą dźwięku instrumentów muzycznych np.: trąb. Miejsca przy stole zajmowano hierarchicznie, według rangi społecznej i zasad stopniowania godności. Na środku siedział gospodarz, a po jego obu stronach zaproszeni goście. Pomiędzy mężczyznami zasiadały również kobiety. Przed przystąpieniem do posiłku myto ręce w specjalnych misach przynoszonych przez służbę. Następnie, przy dźwięku trąb, na wielkich półmiskach wnoszono potrawy. Ile trwała biesiada? Prawdopodobnie około półtorej godziny obiad i dwóch i pół godzin wieczerza (kolacja). Do posiłku grali muzykanci, a goście opowiadali o swoich podróżach i przygodach. Jedzono dużo i tłusto, mocno zakrapiając posiłki winem, piwem i miodem. Często dochodziło do pijaństwa i awantur przy stole, nierzadko kończących się bijatykami. Uczty często przeradzały się też w "wielkie żarcie". Bolesław III zjadł podczas jednej uczty 13 kurcząt i wypił kilka litrów wina. W 1352 roku zmarł nabawiwszy się śmiertelnej choroby, właśnie z przejedzenia. Istniały nawet specjalne "instrukcje" dobrego i godnego zachowania się przy stole. Ich autorzy zalecali, aby przed jedzeniem popuścić pasa, jeść mało, wybierać potrawy z mis dwoma palcami, nie sięgać po kawałki spod spodu, nie odkładać rozpoczętego kawałka, nie rzucać kości ponad głowami innych, nie zanurzać nosa w piwie itp. Utwory te mogą wskazywać iż z kulturą i zachowaniem rycerzy przy stole nie było najlepiej.

Ucztom towarzyszyły muzyka, taniec i śpiew. Grano najczęściej na kitarze, lirze, cytrze i harfie. Śpiewano pieśni gloryfikujące władców, bohaterskie czyny rycerzy, historię rodów i dynastii. Na dworach polskich władców muzyka była bardzo popularna. Bolesław Rogatka miał nadwornego flecistę. Elżbieta, Jadwiga i Jagiełło kochali muzykę i żadna uczta bez niej się nie odbywała. Jagiełło miał nawet nadworną kapelę muzykantów. Zespół muzyczny posiadała też królowa Sonka. Trzeba jednak stwierdzić, że życie w zamku rycerskim było nudne i jednostajne. Zmieniało się ono jedynie wtedy, kiedy przybywali goście. Była to okazja do zabaw i biesiad. Gości witano wychodząc im naprzeciw (im znaczniejszy gość, tym w większej odległości od zamku go witano). Gości odprowadzano też po zakończeniu wizyty. Polska gościnność już w średniowieczu znana była w całej Europie. Ale nie tylko uczty, muzyka i śpiew były rozrywką dla rycerzy. Ważną rolę w wypełnianiu wolnego czasu odgrywały gry towarzyskie. Najpopularniejsza była gra w kości. Grano o wszystko: o pieniądze, rynsztunek, konie, a nawet domy, ryzykując całkowite bankructwo. Czysty hazard! Była to wielka namiętność rycerstwa. Wielokrotne zakazy gry w kości ponawiane przez Kościół nie odnosiły skutku. Elitarną rozrywką była natomiast gra w szachy. Był to jeden z elementów składowych rycerskiej edukacji. Szachy traktowano jako ćwiczenia wojenne, naukę taktyki i strategii walki. Szachownica i wieża stały się nawet elementami kilku polskich godeł (Wczele, Zabawa, Roch). Dużą popularnością cieszyły się też warcaby i młynek (młyniec).

Inną namiętną rozrywką rycerską były turnieje. Naśladowanie wojny było lekarstwem na bezczynność i nudę. Pozwalało też zachować formę fizyczną i doskonalić umiejętności. Turnieje były również okazją do zdobycia sławy i majątku. Geneza turnieju nie jest jasna. Jako inicjatora tej formy rozrywki podaje się Gotfryda z Pruilly (XI wiek). Turniej ukształtował się we Francji w 2 połowie XI wieku. W Czechach turnieje pojawiły się w połowie XIII wieku za panowania Wacława I, a na Węgrzech pierwszy turniej odbył się prawdopodobnie w 1220 roku. Do Polski ta forma rycerskiej rozrywki przywędrowała prawdopodobnie z Czech i Niemiec poprzez Śląsk. Uznaje się, że pierwszy turniej odbył się w 1243 roku. Początkowo (do XIII wieku) turnieje były brutalnymi starciami imitującymi prawdziwe bitwy i nie miały nic wspólnego z pojedynkami znanymi z literatury i filmu. Wyglądało to tak, że naprzeciwko siebie stawały dwie grupy jeźdźców, a następnie dochodziło między nimi do starcia, w którym ginęli ludzie. W takiej "bitwie" zabijano, raniono, brano w niewolę, płacono okupy za wolność itp. Najlepsi w takich starciach mogli stać się sławni i bogaci. Można było wiele zyskać, ale i wszystko stracić. Turniej był wiec prostą i szybką drogą do zdobycia fortuny. Miał też posmak ryzyka i hazardu. Kościół zwalczał turnieje uważając, że rycerze powinni walczyć z niewiernymi i bronić Kościoła, a nie walczyć między sobą. W latach 1130-1314 wydano szereg zakazów dotyczących turniejów, odmawiano nawet pogrzebu kościelnego tym, którzy zginęli podczas turnieju (hrabia Florencius z Holandii z tego powodu spoczął w lesie pod skromnym nagrobkiem). Z czasem jednak Kościół musiał ustąpić przed wielką rycerską namiętnością.

Turniej rycerski od XIII wieku zmieniał się. Broń ostrą zastąpiono turniejową (tępe groty kopii), wzmocniono zbroję, koniom dodano kropierze, walczących rycerzy oddzielono barierą, a grupowe walki zamieniły się w pojedynki "jeden na jeden". W ten sposób narodziła się atrakcyjna również dla widzów, rozrywka. Organizator turnieju musiał odpowiednio wcześniej ogłosić termin i miejsce rozgrywki, przygotować kwatery dla uczestników i gości, trybuny dla widzów, żywność itp. Sam turniej trwał najczęściej kilka dni. Walki rozpoczynały się o świcie, po mszy świętej i odbywały się na dziedzińcu zamkowym. Plac wysypany był piaskiem, aby zamortyzować upadek z konia. Ten kto chciał wziąć udział w potyczkach wbijał w ziemię kopię i stawiał obok niej tarczę. Dotknięcie lub wyrwanie z ziemi kopii przez innego rycerza, oznaczało wyzwanie. Całość zawodów odbywała się według regulaminu wywieszonego do publicznej wiadomości na zamkowej bramie. Zawodami kierowali heroldowie. To oni rozpoznawali i wyjaśniali widzom herby i nazwiska rycerzy (w Polsce heroldowie pojawili się za czasów Jagiełły). Na widowni zasiadali goście, w tym władcy, dworzanie i damy. Rycerze stawali do walki w paradnych, bogatych strojach, rynsztunkach i klejnotach. Przepych i ostentacyjne bogactwo były tutaj niezbędne. Podkreślały status społeczny i majętność rycerza. Na zakończenie zawodów najlepszym rozdawano nagrody: złoty wieniec, pierścień, puchar, zbroję lub konia. Polscy rycerze odnosili szereg sukcesów na turniejach w całej Europie i należeli do najlepszych na kontynencie. W 1404 roku w Toruniu Krzyżacy na cześć króla Władysława Jagiełły zorganizowali turniej, w którym zwyciężył Dobiesław z Oleśnicy. Na turnieju w Budzie, w Boże Ciało 1412 roku, zwycięską drużynę rycerską stanowili: Dobiesław z Oleśnicy, Mściwoj ze Skrzynna, Zawisza Czarny z Garbowa, jego brat Jan Farurej, Domarat i Jakub z Kobylan, Mikołaj Powała, Wojciech Malski, Piotr Cebrowski, Marcin z Rytwian, Andrzej Balicki, Jan Goły ze Strzałkowa, Marcin Szczodrowski i Ścibor ze Ściborzyc. W turniejach w Hiszpanii zwyciężał Bartosz Wezemborg wraz z Bartoszem z Sokołowa i Ponieca oraz Janem z Morki. Najsłynniejszym był jednak Zawisza Czarny, który na turnieju w Perpignan w 1415 roku pokonał najsłynniejszego rycerza Europy Jana z Aragonii.

Obok turniejów znane były w Polsce tzw. gonitwy. Nie używano tutaj broni, a zwyciężał ten, kto wykazał się największą zręcznością i sprawnością fizyczną. Gonitwy urządzano bardzo często na dworach książęcych i rycerskich. Rozrywką rycerską były też pojedynki. Była to zbrojna konfrontacja dwóch rycerzy, sposób rozstrzygania sporów, dochodzenia swoich praw i sprawiedliwości. Pojedynek służył też jako rozrywka, honorowa i uczciwa rywalizacja, która miała wyłonić lepszego. Pojedynek dwóch rycerzy odbywał się według ściśle określonych zasad. Przeciwnik musiał być powiadomiony o tym, że został wyzwany. Niepodjęcie wyzwania oznaczało tchórzostwo, dyshonor i niesławę. Gestem oznajmującym wyzwanie na pojedynek było rzucenie rękawicy pod nogi przeciwnika. Ten przyjmując walkę czynił to samo.

Innym rodzajem rozrywki rycerskiej były polowania. Organizowano je o każdej porze roku. Polowanie na grubego zwierza pozwalało wykazać się męstwem i siłą. Prawdziwy rycerz podczas polowania atakował zwierzę w pojedynkę ryzykując zdrowiem i życiem. Zwycięstwo nad niedźwiedziem, czy żubrem dawało powód do dumy i sławy wcale nie mniejszy niż zwycięstwo turniejowe. Do najzagorzalszych zwolenników polowań należeli m.in. Bolesław Krzywousty, Władysław Jagiełło i Ryszard Lwie Serce. Od 2 połowy XII wieku wykształciło się w Polsce książęce regale łowcze. Polowanie na grubego zwierza było zastrzeżone dla władcy, ale prawo do polowań na drobną zwierzynę często cedowano na rzecz rycerstwa i duchownych. Władcy posiadali specjalne drużyny łowcze wspierające ich w polowaniach i dysponujące psami myśliwskimi oraz sokołami. Polowanie z sokołem było nie lada sztuką. Ptak musiał być wytresowany i przygotowany do polowań. Jego hodowla była niezwykle kosztowna. Na tego typu rozrywkę mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi. Opiekę nad tymi ptakami sprawowali sokolnicy zajmujący się ich tresurą i przysposobieniem do polowań. Łowy były też okazją do zaprezentowania swojego bogactwa (stroje, konie, psy) oraz umiejętności, sprawności jeździeckich. Dodatkowego "smaku" tej rozrywce nadawał fakt iż uczestniczyły w niej również damy. Z czasem łowy stały się ekskluzywną, szlachetną rozrywką zastrzeżoną dla arystokracji.

Rycerz mógł też spędzić wolny czas podróżując, odwiedzając dalekie, egzotyczne krainy. Ciekawość nieznanych krajów, chęć ich poznania, powodowała że rycerstwo często podróżowało, czasami do bardzo odległych krajów. Tajemniczość nieznanego świata stanowiła dla rycerzy wyzwanie. Była to też przygoda, w której ryzykowano zdrowie i życie, po to tylko, aby zrealizować ambicje, czy spełnić marzenia. Podróżowanie niosło ze sobą wiele niebezpieczeństw i zagrożeń m.in. ze strony rozbójników, ryzyko katastrofy morskiej jeśli podróżowano statkiem itp. Podróże to także wielkie koszty. Pozwolić sobie na nie mogli zatem tylko najbogatsi rycerze. Można było podróżować indywidualnie lub w grupie. Najczęściej wyprawy takie przybierały formę pielgrzymek do świętych miejsc (łączono wówczas elementy religijne z rozrywkowymi). Nie znano natomiast podróży turystycznych. Zawsze udawano się gdzieś w jakimś konkretnym celu. Polscy rycerze najczęściej pielgrzymowali do grobu św. Jakuba w Compostelli (Pałuka z Szubina, Klemens z Morska, Paweł z Radzanowa, Ścibor ze Ściborzyc) i do Ziemi Świętej (Henryk V, Władysław Biały, Jan Winko, który osiadł w Jerozolimie w połowie XV wieku i przeszedł na islam). Za granicę jeżdżono też z misjami dyplomatycznymi (Zawisza Czarny, Jarosław z Iwna, Jan Ostroróg). Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć, że miłą rycerstwu rozrywką było spędzanie czasu w łaźniach (wbrew pozorom, przywiązywano wielką wagę do higieny). Łaźnie służyły nie tylko do kąpieli. Były to także miejsca spotkań, rozmów, przyjemności, nierzadko erotycznych. Niektórzy jednak potrafili obyć się bez łaźni i kąpieli ślubując Bogu tego typu wyrzeczenia np.: św. Jadwiga, św. Kinga, czy książę wielkopolski Przemysł I, który 4 lata nie zaglądał do łaźni i nie kąpał się.

Jak widać, średniowieczne rycerstwo miało do wyboru szeroki jak na tamte czasy, wachlarz rozrywek i mogło spędzać czas na wiele sposobów. Życie rycerza to nie tylko wojna i bitwy, walka na śmierć i życie, to także bardziej prozaiczna codzienność jak biesiady, tańce, muzyka, hazard, kąpiele w łaźniach itp. zajęcia.



Tekst pochodzi z bloga alehistoria.blox.pl



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Polecamy