Znajdź kurs, studia, szkolenie

Dyktando Mistrzów - horrendalny miszmasz!

łopina, GW Katowice, PAP
01.08.2011 , aktualizacja: 22.02.2010 17:02
A A A Drukuj
Robert Bil z Poznania wygrał Dyktando Mistrzów w Katowicach Fot. Przemek Jendroska / Agencja Gazeta Robert Bil z Poznania wygrał Dyktando Mistrzów w Katowicach
W niedzielę w Katowicach odbyło się Dyktando Mistrzów, w którym udział wzięli zwycięzcy i laureaci drugich miejsc 14 zorganizowanych dotąd w Katowicach Ogólnopolskich Dyktand. Arcymistrzem Języka Polskiego został Robert Bil z Poznania.
ZOBACZ TAKŻE
Dyktando, czego można było się spodziewać, do łatwych nie należało. Zawierało wiele wyrazów obcego pochodzenia, jak również dużo nazw własnych takich jak np. Pies Huckleberry czy Massachusetts. Co istotne, uczestnicy zmuszeni byli pisać nie jedną, a wszystkie poprawne formy danych wyrazów np. Allacha/Allaha lub bigbit/big-beat. A to, jak sami mówili przysporzyło im najwięcej problemów.

Autorem dyktanda był przewodniczący Rady Języka Polskiego przy prezydium Polskiej Akademii Nauk prof. Andrzej Markowski. Jak trudny był to tekst, ocenić można samemu. Poniżej prezentujemy nagranie i tekst dyktanda.

Posłuchaj Dyktanda Mistrzów



Tekst Dyktanda Mistrzów

Jan Piotr Nowak-Kowalski, człowiek encyklopedia, w przeddzień odebrania na superekstremalnym uniwersytecie na Dalekiej Północy tytułu doctora honoris causa / doktora honoris causa / doctora h.c. / doktora h.c. wszech nauk, półleżąc na szezlongu układał tableau, wklejając z wolna miniportrety swoich idoli na landszaft / lanszaft z kościołem św. Jakuba / kościołem Świętego Jakuba w tle.

Królowała francuszczyzna: Pascal obok Moliere'a / Moliera, Diderot przy Voltairze / Wolterze i Chopin / Szopen naprzeciwko Balzaka / Balzaca . Ale nie koniec na tym. Co nieco z boku wkleił portrecik Żelaznego Kanclerza / żelaznego kanclerza, który nie wiadomo dlaczego sąsiadował z Psem Huckelberry / Psem Huckleberry w kostiumie komediowego pierrota, wtranżalającym gyros / giros przyprawiony kolendrą.

Ni stąd, ni zowąd u dołu pojawił się Aladyn zanurzony w modłach do Allacha / Allaha, a nad nim błyszczała, tu ni w pięć, ni w dziewięć doklejona, Gwiazda Betlejemska.

"Horrendalny miszmasz!" - mruknął do siebie Jan Piotr, ale wklejał dalej, aż cała dwudziestkapiątka jego superwybrańców znalazła się na swych miejscach i można było dobrać passe-partout do całości.

"Bardzo-m / bardzom się starał - westchnął - i zapewne arcykicz to nie jest, a choć staroświecczyzną pachnie, za półdarmo nie oddam".

Z nagła, jakby włączył dodatkowy chip / czip pamięci muzycznej, zaczął nucić znane szopenowskie / chopinowskie impromptu, wykonywane jako część potpourri w wielu miejscach Starego i Nowego Świata, od Ad-Dauhy i Kuala Lumpur do Acapulco i Massachusetts. "Ha! Lepsze / Ha, lepsze to niż bigbit / big-beat, że nie wspomnę o tych hiphopowych / hip-hopowych ohydztwach" - stwierdził.

"A jutro, być może splendory i niesplendory... I chyba niezadługo będę siedział boć łaska pańska na pstrym koniu jeździ i różne hocki-klocki ze mną wyprawiać mogą". I pokiwawszy z lekka głową, jął - na wszelki wypadek - spisywać ostatnią wolę.

Zobacz także:

Nauczyciel bez głosu

Polaków czułe słówka

Oferty edukacyjne

Podziel się

Który kierunek opłaca się studiować?

Informatykę
Budownictwo
Socjologię
Zarządzanie
Prawo