Znajdź kurs, studia, szkolenie

Pokaż certyfikat, a dowiesz się, kim jesteś

Krzysztof Jurga, Katowice
15.02.2012 , aktualizacja: 28.11.2008 15:51
A A A Drukuj
Na rozmowach o pracę nikt już nie kupuje historii: "Byłem w Stanach, dogaduję się". Trzeba mieć dobry certyfikat. Dziś piszemy, które warto mieć. A od jutra: jak je zdobyć, czyli przykładowe egzaminy na certyfikaty.

Kasia Wąsowicz z Koła pracuje w Instytucie Promocji Hiszpanii przy ambasadzie Hiszpanii. Ma 25 lat i zna doskonale angielski i hiszpański. Z żadnego z tych języków nie ma jeszcze certyfikatu. Wkrótce jednak zdaje CAE. Po co? - Bo muszę postawić kropkę nad "i". Uczyłam się angielskiego od liceum i nie chcę, by wszystko, co umiem, przepadło. Żałuję tylko, że odkładałam to tak długo - mówi Kasia Wąsowicz.

Podobnie myśli większość młodych Polaków. Certyfikaty poświadczające średni poziom znajomości języka stały się właściwie standardem, więc żeby konkurować na rynku pracy, trzeba nauczyć się dodatkowego języka albo zdać trudniejszy egzamin. Jaki?

Nie tylko FCE

Certyfikat z języka, żeby na coś się przydał, musi być rozpoznawalny w kraju i za granicą. To spory atut egzaminów Cambridge - są znane i honorowane na całym świecie.

W Polsce First Certificate in English (FCE), Certificate in Advanced English (CAE) i Certificate of Proficiency in English (CPE) uznaje ponad 120 uczelni i blisko 50 firm, m.in. Coca-Cola, Panasonic, Vattenfall, PKP, FSO. Ale jeśli ktoś wybiera się na studia do Wielkiej Brytanii albo na inny europejski uniwersytet, niezbędny okazuje się International English Language Testing System (IELTS).

- Oczywiście najpierw trzeba dokładnie sprawdzić, którego z certyfikatów wymaga dana placówka. Niemniej większość uczelni brytyjskich i europejskich uznaje właśnie IELTS - przyznaje Katarzyna Czylok-Dąbrowska, Examinations Promotion Manager z British Council.

IELTS przyda się też osobom zamierzającym pracować albo osiedlić się w Australii, Nowej Zelandii czy Kanadzie. Aby wyjechać do tych krajów, trzeba zdobyć na egzaminie odpowiednio wysoką liczbę punktów.

Jeżeli z certyfikatem Cambridge zamierzamy wyjechać na studia do USA, to ponad tysiąc uczelni, w tym prawie wszystkie z tzw. Ivy League, np. Harvard, Yale, MIT, zaakceptuje egzamin IELTS.

Wymagania językowe rosną też w kraju. Żeby starać się o posadę w międzynarodowej firmie, należy wykazać się umiejętnością prowadzenia konferencji, negocjacji i korespondencji po angielsku. W takim wypadku nie wystarczy sprawne posługiwanie się językiem w ogólnym zakresie. Konieczne jest potwierdzenie znajomości specjalistycznego angielskiego. Cambridge organizuje takie egzaminy w trzech specjalnościach językowych.

Korporacje międzynarodowe i polskie firmy najczęściej wymagają Business English Certificates (BEC). Podobnie jak inne egzaminy Cambridge BEC sprawdza cztery umiejętności: czytanie, pisanie, mówienie i słuchanie.

- Wszystkie w zakresie biznesowym. To egzamin stworzony w latach 90. Przy rosnącym zainteresowaniu zagranicznych firm polską kadrą świetnie sprawdza się jako potwierdzenie znajomości języka w kontekście biurowym - mówi Czylok-Dąbrowska. BEC zdaje się na trzech poziomach: higher (zaawansowanym), vantage (średnio zaawansowanym) i preliminary (ponadpodstawowym). Dwa najwyższe poziomy honoruje np. MEN jako udokumentowanie kwalifikacji językowych przewodników turystycznych i pilotów wycieczek.

British Council prowadzi też dwa egzaminy prawnicze - International Legal English Certificate (ILEC) i Test of Legal English Skills (TOLES). Czym się różnią?

TOLES opracowała organizacja Global Legal English, a sam egzamin jest w dużej mierze oparty na brytyjskim systemie prawnym. - Wykorzystuje autentyczne teksty prawnicze. To test przede wszystkim dla prawników i ludzi posługujących się tym specyficznym językiem na co dzień - zaznacza Czylok-Dąbrowska.

ILEC z kolei jest idealny dla studentów prawa i prawników pracujących w międzynarodowych korporacjach - oparty jest na prawie międzynarodowym. Te dwa certyfikaty są dość nowe - TOLES funkcjonuje od ponad roku, ILEC od jesieni. - Oba są jednak podobnie rozpoznawalne i w żadnym wypadku nie testują wiedzy prawniczej - zaznacza Czylok-Dąbrowska.

Absolutna nowość w Cambridge to egzamin z angielskiego dla finansistów - International Certificate in Financial English (ICFE). Latem pierwsi egzaminowani będą musieli zmierzyć się z rzeczywistymi raportami finansowymi, oceną i analizą ryzyka, audytami czy strategią finansową przedsiębiorstwa.

Angielski dobry dla pracodawcy

Egzaminy z języka angielskiego organizowane przez ETS Educational Testing Service (ETS) to amerykańska odpowiedź na egzaminy Cambridge. Najważniejsze z nich to Test of English for International Communication (TOEIC) i Test of English as a Foreign Language (TOEFL). Oba certyfikaty znacznie się jednak od siebie różnią.

Egzamin TOEIC sprawdza znajomość języka w kontekście biznesowym. Dlatego na egzaminie mało jest gramatyki, a dużo zagadnień związanych z biznesem. W dwóch częściach - rozumieniu ze słuchu i czytaniu - czeka nas w sumie 200 pytań, w których maksymalnie można uzyskać 990 punktów.

- W Europie najczęściej uznawany przez międzynarodowe koncerny poziom to 750 punktów. Tyle samo punktów wystarcza do zwolnienia z lektoratów na polskich uczelniach, m.in. na Uniwersytecie Warszawskim - mówi Marcin Krzosek z ETS.

Kluczem do egzaminu TOEIC okazuje się słownictwo. Chodzi o sformułowania występujące w rzeczywistych tekstach. Dlatego tak ważny dla dobrego zdania TOEIC jest kontakt z obcokrajowcami, ciągłe słuchanie serwisów informacyjnych oraz czytanie anglojęzycznej prasy. Każdy kurs z elementami Business English jest w stanie przygotować do egzaminu.

Podziel się

Partner serwisu:

Partner serwisu
Który kierunek opłaca się studiować?

Informatykę
Budownictwo
Socjologię
Zarządzanie
Prawo