Znajdź kurs, studia, szkolenie

Pinokio - pogadanka z przykładnym obywatelem

Staszek Dutka jest nauczycielem polskiego w warszawskiej SSP nr 26 i Gimnazjum nr 28
26.05.2003 , aktualizacja: 26.05.2003 18:43
A A A Drukuj
Dzień dobry, kochane dzieci! Patrzycie na mnie i myślicie: "Ten uśmiechnięty pan w markowym garniturze całujący naszą panią wychowawczynię w rękę, mówiący smacznego! i dobranoc! to fajny gość. Czy ten elegancki samochód przed szkołą należy do niego?
Ach, jak wszyscy podskakują i prężą się wokół niego. To człowiek sukcesu. Chcielibyśmy być tacy jak on". Więc wam odpowiadam. Jesteście na dobrej drodze. Moja droga do kariery nie była usłana różami. Moją historię opisał niegdyś Carlo Collodi. Na imię mam Pinokio, ale obecnie jestem już postacią spoza książki. Jestem waszym starszym kolegą, tyle że... na emeryturze.

Tak, tak, w waszym wieku miałem drewnianą głowę, drewniane ręce i nogi - byłem pajacem. Nic mi się nie podobało. Nie lubiłem szkoły, bo zmuszała do uczenia. Tatuś mówił: "Wiedza, synku, jest kluczem do współczesnego świata". Ja jednak chciałem się bawić, więc sprzedałem swój elementarz. Instynkt próżnowania zawiódł mnie do cudownego miejsca - Krainy Zabawek. Było świetnie. Od rana do zmierzchu fikałem koziołki. Dorośli nie terroryzowali mnie swoimi dobrymi radami. Ale raz przypadkiem spojrzałem w lustro i zobaczyłem: wyrosły mi ośle uszy! Następnego dnia łaziłem już na czterech łapach... miałem gębę osła. Obudziłem się z ręką w nocniku - zostałem obywatelem Krainy Głupków.

Czy wiecie, co to znaczy być osłem? Wszyscy jeździli na mnie jak na łysej kobyle. Miałem zbyt mało rozumu, by się przeciwstawić. Zrobiono ze mnie osła-cyrkowca. Biegałem po arenie i najlepiej rozumiałem świst bata. Bekałem na lewo i prawo - publiczność klaskała na stojąco. Ktoś nieźle zarabiał na mojej głupocie.

- A niech nam Pan opowie o swym legendarnym nosie - poprosiły dzieci.

- Hm... wszystko zaczęło się od tego, jak oszukałem moją kochaną Wróżkę. Po pierwszym kłamstwie nos się wydłużył, po drugim jeszcze bardziej, po trzecim byłem jak sparaliżowany - co się ruszyłem, to o coś zahaczałem. Od tej pory musiałem uważać na to, co mówię, bo każdy mnie mógł zdemaskować. To doświadczenie ważne dla mnie. Co dzień wieczorem staję przed lustrem z linijką i sprawdzam, czy wszystko jest w normie. Nos dla mnie to taki barometr uczciwości. Tę miarkę przykładam również do innych ludzi. Przyjaźnię się tylko z tymi, którzy utrzymują długość swego nochala w granicach przyzwoitości.

Ważne jest jeszcze jedno doświadczenie, które mnie jako pajaca stawia w jednym rzędzie obok największych bohaterów naszej kultury. Czy pamiętacie biblijnego Jonasza? To był prorok, któremu Bóg powierzył misję i który próbował się od niej wykręcić. Uciekał na statku od swego przeznaczenia i podczas straszliwej burzy znalazł się w odmętach morskich. Połyka go wieloryb. Niczym pasażera dowozi do brzegu i wypluwa na piasek. Teraz Jonasz nie ma już wątpliwości - idzie spełnić powołanie. Więc ja, drewniany pajac Pinokio, znalazłem się w podobnej sytuacji - siedziałem zaplątany w kiszki rekina. Również odkryłem swe przeznaczenie - muszę trochę poczytać, zatroszczyć się o bliskich i zdobyć pracę, by stać się niezależnym. Potem miałem sen. Ukazała mi się Wróżka i powiedziała: "To koniec twojego pajacowania".

- Szanowny Panie - dzieci zasypały mnie pytaniami. - Co pan radzi nam, którym starsi ciągle powtarzają: "gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała". Pan zaś jako pajac nieraz leżał z połamanymi nogami.

- Najdroższe dzieci. Wiedza niesprawdzona na własnej skórze jest tylko teorią. Proces dojrzewania i poznawania świata to odrywanie roli pajaca. Ważne tylko, by wyciągać wnioski ze swych przygód. Ci, którzy tego nie potrafią, zostają pajacami przez całe życie. Swoje przygody wspominam z sentymentem. W tajemnicy zdradzę wam, że dziś czasami porzucam skórę nobliwego jegomościa i ponownie wcielam się w dawnego pajaca. Jak sobie fiknę parę koziołków, to potem z większą swobodą gram rolę porządnego obywatela. Mam zresztą powiedzenie: "Kto w młodości nie był pajacem, ten na starość będzie nudziarzem".

Warto zapamiętać

Carlo Collodi (1826-90), włoski pisarz, publicysta i satyryk, *w przedwojennej szkole w Polsce uczeń, który lekceważył naukę, siedział za karę w oślej ławce w czapce z oślimi uszami, *w 1940 r. Walt Disney zekranizował "Pinokia", *30.05.2003 wchodzi na ekrany współczesna adaptacja "Pinokia" w reż. Roberta Benigniego

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX