Znajdź kurs, studia, szkolenie

Zdążyć przed Panem Bogiem - motyw śmierci

Autor: Hanna Krall / Opracowała: Jolanta Wakulińska
26.03.2008 , aktualizacja: 26.03.2008 11:06
A A A Drukuj
Według Edelmana w getcie ( ) zawsze chodziło ( ) o śmierć, nigdy o życie. Pozostawał więc tylko wybór sposobu umierania.

Przecież ludzkość umówiła się, że umieranie z bronią jest piękniejsze niż bez broni. Powstańcy chcieli dopełnić tej umowy. Romantyczny wzorzec heroicznej śmierci, wpisany w tradycję Hektora i Rolanda, zabrania bierności, oddawania życia bez walki, bez buntu, nawet w obliczu tego, co nieuniknione. Edelman podkreśla tragiczną bezradność ludzi, którym odebrano szansę obrony i jakiegokolwiek protestu: To jest straszna rzecz, kiedy się idzie tak spokojnie na śmierć. To jest znacznie trudniejsze od strzelania. Śmierć bez walki - dobrowolne wsiadanie do wagonów - jest wg Edelmana trudniejsza niż ta z bronią w ręku (śmierć godna i niegodna).

Edelman stwierdza, że opowiedzenie się za wybuchem powstania nie było wcale aktem dramatycznym. (Dramat jest wtedy, kiedy możesz podjąć jakąś decyzję, kiedy coś zależy od Ciebie, a tam wszystko było z góry przesądzone). Żydzi chcieli, by świat widział i słyszał, że ludzie zamknięci za trzymetrowym murem nie godzą się na śmierć - śmierć publiczna. Ważne było przecież, że się strzela. A jak reagował świat na strzały powstańców? Świat żył swoimi problemami. Gdy płonęło warszawskie getto, po drugiej stronie muru kręciła się karuzela, rozlegał się gwar rozbawionego tłumu i dźwięk wesołej muzyki. Edelman mówi: Widzieliśmy karuzelę, ludzi, słyszeliśmy muzykę i strasznie żeśmy się bali, że ta muzyka zagłuszy nas i ci ludzie nie zauważą, że w ogóle nikt na świecie nie zauważy.

W książce Hanny Krall pojawiają się i inne kwalifikatory śmierci: śmierć piękna i nieestetyczna.

Piękna to taka jak Krystyny Krahelskiej: Pozowała Nitschowej do pomnika Syreny, pisała wiersze, śpiewała dumki i zginęła w warszawskim powstaniu wśród słoneczników ( ).

Śmierć nieestetyczna to śmierć głodowa, konanie powolne, podczas którego traci się wszelkie cechy ludzkie. Taka śmierć nie nadaje się do legendy, do opowiadania, choć była ona udziałem większości. (Niektórzy zasypiają na ulicy z kęsem chleba w ustach lub w czasie próby wysiłku fizycznego, na przykład w czasie biegu za zdobyciem chleba).Głód determinował zachowanie ludzi, którzy dobrowolnie jechali do Treblinki, gdyż na drogę dawano im po trzy bochenki chleba i marmoladę. Głód był też przyczyną wszelkich wynaturzeń: Na Krochmalnej 18 trzydziestoletnia kobieta, Rywka Urman odgryzła kawałek swojego dziecka.

W utworze pojawia się śmierć samobójcza, zabójstwa będące ratunkiem przed cierpieniem, poświęcenie życia za innych. Edelman nie akceptuje samobójstwa. Potępia decyzję Czerniakowa - prezesa Gminy: To nie było w porządku: należało umrzeć z fajerwerkiem. Nie może także zrozumieć 80 ludzi, którzy 8 maja 1943 roku na ulicy Miłej 18 popełnili zbiorowe samobójstwo. Choć ich śmierć skomentowano jako symbol losu narodu żydowskiego, rozmówca Hanny Krall stwierdził, że nie poświęca się życia dla symboli.

Edelman jest pełen podziwu dla heroicznych zachowań pielęgniarek i lekarzy, dla solidarności w cierpieniu i wspólnej drodze ku śmierci (Na górze było kilka sal z dziećmi, kiedy Niemcy weszli na parter, lekarka zdążyła podać dzieciom truciznę ( ) Przecież ona uratowała je od komory gazowej, to było nadzwyczajne, ludzie uważali ją za bohaterkę).

Rozmówca Hanny Krall mówi, że był świadkiem wysłania do komór gazowych 400 tysięcy Żydów. Będąc gońcem w szpitalu, wyprowadzał z Umschlagplatzu ludzi chorych i kalekich, którzy nie nadawali się do pracy (Niemcy długo podtrzymywali teorię o kierowaniu transportów do pracy). Szansą na uratowanie się były też tzw. numerki życia, które hitlerowcy rozdawali we wrześniu 1942 roku na dwa dni przed końcem akcji likwidacyjnej.

Tenenbaumowa dała córce swój numerek, powiedziała: Potrzymaj chwilę, ja zaraz wrócę poszła na górę i połknęła fiolkę luminalu - Bezgraniczna miłość dyktowała decyzje matek i córek, desperackie czyny skracały cierpienia. Życie w getcie było najważniejszym sprawdzianem człowieczeństwa - Jak zaczęła się akcja likwidacyjna i z parteru naszego szpitala już wygarnęli ludzi, na górze jedna kobieta rodziła dziecko. Kiedy dziecko się urodziło, lekarz podał je pielęgniarce. Ułożyła je w poduszce, przykryła drugą poduszką, dziecko pokwiliło chwilkę i ucichło.

Śmierć w getcie była traktowana także jako najsurowsza z kar za brak solidarności z cierpiącymi rodakami. Wyroki takie wydawała Żydowska Organizacja Bojowa na policjantów, gorliwie wykonujących polecenia Niemców oraz na ludzi, którzy nie chcieli ofiarować Gminie pieniędzy na broń. Bezwzględność członków ŻOB-u wobec kolaborantów i opierających się zaleceniom dowództwa wymusiła postawę solidarności w obliczu wspólnego zagrożenia. Odpowiadając na pytania córki zastępcy komendanta Umschlagplatzu o przyczyny wydania wyroku i okoliczności śmierci jej ojca, Edelman podkreślił dyscyplinującą rolę tak dramatycznych wyborów organizacji żydowskiej: To nieprawda, że śmierć pani ojca nie była sensowna. Przeciwnie. Po tym wyroku już nie zdarzyło się, by ktoś odmówił nam pieniędzy na broń.

Problemy ze śmiercią w reportażu Hanny Krall dotyczą więc: wyboru sposobu umierania i bezradności, heroicznej ofiary i tchórzostwa, śmierci publicznej i niezauważonej, zapomnianej, bohaterskiej (pięknej) i "brzydkiej" (głodowej). Pisarka zwraca jednak zawsze uwagę na to, że każda śmierć to indywidualny dramat. Ratowanie ludzi skazanych na śmierć staje się elementem spajającym obie biografie Edelmana.

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX