Znajdź kurs, studia, szkolenie

Ferdydurke - znaczenie formy, pupy, łydki, gęby

Autor: Witold Gombrowicz / Opracowała: Mirosława Michalska
29.08.2008 , aktualizacja: 29.08.2008 09:53
A A A Drukuj
"Ferdydurke" to powieść, która jest przykładem eksperymentalnego połączenia problematyki z pogranicza psychologii, socjologii i filozofii. Relacje międzyludzkie robią według Witolda Gombrowicza z człowieka marionetkę, kogoś, kto nie ma własnego „ja”. Zachowanie człowieka, jego pozy, gesty, słowa, to wszystko jest wymuszane na nim przez otoczenie oraz relacje z innymi ludźmi. Człowiek przestaje być autentyczny, staje się nienaturalny, nieszczery, sztuczny. Z tego rozumowania wynika, że indywidualność jest fikcją, a wolność pojęciem abstrakcyjnym. Człowieczeństwo jest zatem sumą póz, przybieranych masek, kostiumów. Wszystkie te formy uwierają człowieka, ma on poczucie zniewolenia przez zasady, konwenanse, układy, itp.

Forma

- to podstawa życia zbiorowego, styl, niekiedy maska, konwenans, rola społeczna,

- to przeciwieństwo tego, co autentyczne, naturalne, instynktowne, spontaniczne,

- sprawia, że "powstaje w nas coś, co nie jest z nas".

Z jednej strony forma to sposób kontaktowania się z drugim człowiekiem i wyrażania własnej postawy, co pozwala zyskiwać akceptację otoczenia. Forma zawiera elementy sztuczności, powoduje, że przestajemy być naturalni. Stanowi zespół zasad postępowania, utartych stereotypów oraz zachowań, które zostały uznane za ogólnie przyjęte. Z drugiej strony forma jest rodzajem więzów, krępujących swobodę i naturalność jednostki.

Witold Gombrowicz mówi, że należy przeciwstawiać się formie, by nie ona panowała nad człowiekiem, ale on nad nią.

Jest jednak jeden plus formy: pełni funkcję porządkującą rzeczywistość i relacje międzyludzkie. Jakkolwiek byśmy uściślali pojęcie formy, zawsze będzie ona wynikiem wzajemnego oddziaływania ludzi na siebie, dlatego jest, tak jak te relacje, zmienna, dynamiczna, a nawet zaskakująca. Formę można odtrącać na rzecz innej, narzucać, przyjmować, nie można jednak całkowicie odrzucić, raz na zawsze lub choćby na jakiś czas się od niej uwolnić: "nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka. Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki".

Pupa

Określenie to kojarzy się z dzieckiem, jego uzależnieniem od dorosłych, najczęściej rodziców, potem nauczycieli, wychowawców, oraz z ich troską o przyszłość dziecka. W powieści Witolda Gombrowicza główny bohater zostaje w wieku trzydziestu lat ponownie wpędzony w formę ucznia gimnazjum. Przyprawić komuś pupę to potraktować dorosłego jak dziecko, udziecinnić go, "upupić".

Sprawcą ponownej przemiany Józia w chłopca jest profesor Pimko. Przybywa do trzydziestoletniego pisarza, by złożyć mu kondolencje z powodu śmierci ciotki. Zaczyna go podstępnie egzaminować. Stwierdziwszy braki w wiedzy, zabiera go do szkoły. Józio ulega stanowczemu belfrowi.

Szkoła jest doskonałym miejscem obserwacji upupiania gimnazjalistów, utrzymywania ich w stanie dziecięcym. Przykładem takiego działania jest prowokacyjny list Pimki o niewinności uczniów, slogany wygłaszane przez profesora Bladaczkę na lekcji języka polskiego, matki przebywające za płotem i przyglądające się swoim pociechom. Pupa jest symbolem niedojrzałości i można ją narzucić każdemu człowiekowi w każdym wieku. Warunkiem upupienia jest stwierdzenie rozbieżności między wiekiem a postawą, wiedzą, zachowaniem.

Gęba

Znaczenie pojęcia gęba jest szersze, mieszczą się w nim wszelkie formy przyjmowane przez ludzi lub im narzucane. Józio ulega namowie Miętusa i razem jadą na wieś w poszukiwaniu parobka. Józio ucieka ze szkoły, ucieka od maniery nowoczesności zaszczepionej w domu Młodziaków, by być wreszcie sobą, uwolnić się od stereotypowych zachowań, myślenia, gestów, które wtłaczają go w stereotyp niedojrzałości. Niestety z niewoli jednej gęby Józio wpada w pułapkę drugiej. Spostrzega, że teraz, gdy oddał się pod opiekę Miętusa, on staje się jego panem, że zastąpił Pimkę. Miętus jest ogarnięty obsesyjną tęsknotą za parobkiem, "za gębą bez miny" - zwykłą, naturalną.

Obaj bohaterowie trafiają do dworku w Bolimowie, gdzie mieszka ciotka Józia. Miejsce ziemiańskiej arkadii urasta do karykatury mickiewiczowskiego Soplicowa - szlacheckiego raju. Państwo to mistrzowie póz, gestów manifestujących ich wyższość jako reprezentantów świata. Akceptują złe traktowanie służby, poniżają ją, biją. Józio zostaje wchłonięty przez formy konwenansów. Miętus pragnie się "bra... tać" z parobkiem Walkiem, skłania go do złamania formy służalczości, pokory, uległości.

Zapis "bra... tać" z wielokropkiem w środku podważa prawdziwość owego bratania, wskazuje na jego sztuczność. Nie zlikwiduje ono nierówności społecznej, nie zapewni Miętusowi naturalnej gęby.

Józio, uciekając z Bolimowa, porywa kuzynkę Zosię. Według schematu powinien rozwinąć się między nimi romans. Józio, tak jak nakazuje następna forma, "przyciska swoją gębę do jej gęby", jest to jednak tylko pretekst, by oddalić się z Bolimowa. Główny bohater "Ferdydurke" zauważa, że przed formą nie ma ucieczki, jak tylko w inną formę.

Łydka

Symbolizuje zdrowie, energię, uprawianie sportu. To nowoczesny styl życia, powiązany ze swobodą seksualną, zerwaniem z tradycją. Reprezentantami tej nowoczesności w powieści jest rodzina Młodziaków. Ich córka Zuta jest ucieleśnieniem atrakcyjności fizycznej i z jej podejściem do życia najbardziej kojarzy się "łydka".

Młodziakówna nie jest osobą wykształconą, nie zna twórczości Norwida, ale jest doskonała pod względem fizycznym, wysportowana, zgrabna, interesują się nią młodzi chłopcy, w tym Józio i Kopyrda.

Józio w czasie pobytu u Młodziaków doprowadza do ujawnienia ich podwójnej formy (przez podstępne zwabienie do sypialni Zuty Kopyrdy i profesora Pimki): oficjalnie odgrywają nowoczesnych ludzi, a prywatnie są tradycjonalistami.

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:

Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX