Znajdź kurs, studia, szkolenie

Ferdydurke

Autor: Witold Gombrowicz / Opracowała: Mirosława Michalska
29.08.2008 , aktualizacja: 17.01.2012 12:10
A A A Drukuj
VIII. Kompot.

Główny bohater porażony jest codziennym poczuciem niemożności. Po pojedynku Syfon nie może znów stać się dobry i niewinny, wiesza się na wieszaku. Miętus marzy o poznaniu prawdziwego parobka i zbrataniu się z nim. Odwiedza w domu Młodziaków służącą. Zuta lekceważy zaloty Józia. Przez członków rodziny Młodziaków Józio jest ciągle posądzany o niedojrzałość i staroświeckość, dlatego postanawia ich zdemaskować. Uważa, że rodzina w rzeczywistości jest tradycjonalna, a nowoczesne poglądy ma tylko na pokaz.

Młodziakowie namawiali Zutę, aby nie wracała na noc do domu, miała nieślubne dziecko - gdyby tak się stało, Młodziakowa wysunęłaby się " na czoło awangardy dziejów". Józio zburzenie nowoczesnej formy rozpoczął od nieestetycznego spożycia kompotu, do którego wrzucił kawałki jedzenia i śmieci. Młodziakowi byli zbulwersowani tym widokiem.

IX. Podglądanie i dalsze zapuszczanie się w nowoczesność.

Józio nakazuje żebrakowi, by stał pod domem z gałązka w zębach. Podgląda Zutę, w jej pokoju znajduje listy, dowiaduje się z nich, że interesowali się nią mężczyźni, których by o to nigdy nie posądzał: prokurator, obywatel ziemski, podoficer. Natrafia również na oficjalne pismo Pimki, który wzywa Zutę do uzupełnienia wiadomości o Cyprianie Kamilu Norwidzie, pod groźbą usunięcia ze szkoły. Jest tam tez list Kopyrdy, który namawia Zutę do intymnego spotkania. Józio podrabia pismo Zuty i pisze listy do do Kopyrdy i Pimki, by spotkali się z nią jeden o północy, drugi po północy.

X. Hulajnoga i nowe przyłapanie.

Józio podgląda Młodziaków i Zutę w łazience, mając nadzieje, że ujawnią oni swoje prawdziwe oblicza. Podstęp Józia się udaje. W nocy przyszedł do Zuty Kopyrda. Józio ukrywa się i podgląda Zutę ściskającą się z Kopyrdą. Do okna stuka Pimko. Zza drzwi Józio wrzeszczy: " Złodzieje!". Profesor i uczeń chowają się w szafach. Młodziakowie wchodzą do pokoju. Józio otwiera szafę z ukrytym Kopyrdą. Rodzice Zuty cieszą się. Józio otwiera szafę z Pimką. Młodziakowie baranieją, Młodziak policzkuje profesora Pimkę, rozpoczyna się ogólna bijatyka. Ten kulminacyjny moment jest demaskatorski, ponieważ pozornie nowocześni Młodziakowie okazali się tradycjonalistami, zbulwersowali się widokiem dwóch mężczyzn w pokoju córki. Józio wychodzi. Razem z Miętusem idą ulicami Warszawy, przedmieściami, jednak nie widzą ludzi naturalnych, nienaśladujących kogoś innego.

XI. Przedmowa do Filibeta dzieckiem podszytego.

W tym miejscu powieść zostaje rozdzielona częścią dotyczącą Filiberta również dzieckiem podszytego. Autor pisze o oczekiwaniach wobec literatury, podsuwa interpretację, hierarchię wartości, porządkuje treści. Pisze o " męce złej formy". W słupku wylicza powody cierpienia twórcy oraz liczne możliwości genezy dzieła - względem kogo powstało, co z tego wynikło.

XII. Filibert dzieckiem podszyty.

Witold Gombrowicz wykpiwa logikę zdarzeń ułożonych w porządku przyczynowo-skutkowym. Narrator opowiada o historii potomka pewnego wieśniaka, który przybył do Paryża. Na korcie tenisowym mistrz świata grał mecz wśród oklasków publiczności. W pewnym momencie zabrakło piłki rozbitej strzałem pewnego pułkownika. Zdarzenie to wzbudziło agresję zawodników. Kula ugodziła pewnego armatora w szyję. Żona wyładowała emocje, uderzając w policzek sąsiada, który był epileptykiem i dostał ataku szału. Agresja rozprzestrzeniała się, mężczyźni dosiadali kobiet jak koni. W pewnej chwili na środek placu wyszedł markiz de Filiberthe, zapytał, czy ktoś chce obrazić jego żonę. Nastąpiła cisza, podjechało do niego trzydziestu sześciu mężczyzn dosiadających pań. Obrażona żona Filiberta poroniła, a podszyty dzieckiem Filibert odszedł zawstydzony do domu.

XIII. Parobek, czyli nowe przychwycenie.

Miętus namawia Józia, by razem uciekli do parobków. Józio próbuje uwolnić się od gęby grzecznego chłopca, jaką mu " od dwóch tygodni bez przerwy robili" Młodziakowie. Poza miastem wioski są jak wymarłe. Natknęli się na ludzi, którzy zachowują się jak groźne psy, gdyż nie chcą we wsi inteligentów. Z opresji ratuje ich ciotka Józia Hurlecka z domu Lin, która pamięta Józia z dzieciństwa. Zabiera ich samochodem do Bolimowa. Traktuje Józia jak chłopczyka i ciągle poucza, częstuje "cukielkami".

Józio i Miętus są gośćmi ziemian Hurleckich, zostaje dokonana prezentacja, Józio przypomina sobie z dzieciństwa wuja Konstantego (zwanego Kociem), kuzyna Zygmunta, poznaje " mło-dziutką" Zosię. Członkowie rodziny opowiadają o swoich chorobach, służba uniżenie usługuje. Pośród służących Miętus wreszcie widzi autentycznego parobka, który usługuje do stołu, ale na bosaka, w niedzielnym ubraniu, z naturalną gębą. To Walek, z którym Miętus pragnie się bratać. Do pokoju chłopcy dostają butelki z ciepłą wodą do łóżka oraz konfitury, co jest dowodem, że traktowani są jak dzieci.

Miętus woła Walka, żeby się z nim pobratać, Józio uderza Walka, dzięki czemu parobek patrzy nań z podziwem. Uderzenie sprowadza Zygmunta, który chwali postawę Józia, mówi, że parobków trzeba bić, bo wtedy szanują pana. W nocy Miętus wymyka się do kuchni, gdzie na własną prośbę dostaje od Walka po gębie. W ten sposób dochodzi do " zbra-tania się" z ludem (zapis wg Gombrowicza). Józio uświadamia sobie, że i tu dopada go " pupa" i "gęba", że tak naprawdę to każdy ma swoje miejsce i zachowuje się odpowiednio do niego oraz do zachowania innych wobec niego.

XIV. Hulajnoga i nowe przyłapanie.

Wiadomość o brataniu roznosi się, zdarzenie wprawia w konsternację Konstantego - wujka Józia. Nie potrafi pojąć, co to znaczy "bratać się z chłopem". Myśli, że Miętus to homoseksualista, socjalista, bolszewik. Chłopi plotkują o tym, że panowie dostają od parobków po gębie. Atmosfera staje się nieznośna. Służba rozpowiada o rodzinie Hurleckich różne informacje np. że Zygmunt ma we wsi starszą wdowę, z którą spotyka się w krzakach, że pani Hurlecka boi się krowy, że Konstanty ze strachu przed dzikiem wskoczył leśniczemu na plecy, że to wstyd tak żyć na koszt innych. O tym wszystkim Franciszek donosi Panu Hurleckiemu. Konstanty przeprowadza rozmowę z Miętusem, ale ten jest nieugięty w swoich poglądach.

Postanowiono, że obaj chłopcy zjedzą kolację w swoim pokoju a rano opuszczą Bolimowo. Józio chce wracać do Warszawy, postanawia porwać Zosię, córkę ciotki. Gdy nocą zakrada się do niej, słyszy szelest. Coś dzieje się po ciemku. Wtem stary służący Franciszek nadchodzi, oświetlając pokój. Ukryty za portierą Józio widzi wujka Konstantego, Zygmunta i parobka. Konstanty posądza parobka o próbę kradzieży, zaczyna go bić, tresować w usługiwaniu. Przybiega Miętus, by bronić parobka. Konstanty rzucił się na Miętusa. Parobek uderza Konstantego. Józio wybiega na drogę. Spotkał Zosię, która była ciekawa, co się dzieje w dworku Hurleckich. Józio mówi: "Chłopi napadli rodziców". Oboje uciekają. Zosia myśli, że Józio porwał ją z miłości. Jest rozanielona, zaprowadza go do swojego ulubionego miejsca. Józio pragnie być niedobry dla Zosi, aby się od niej uwolnić, ale dziewczyna zaczyna go całować. Józio odwzajemnia pocałunki "(...) musiałem ucałować swoją gębą jej gębę, gdyż ona swoją gębą moją ucałowała gębę". Z rozpaczą myśli, że "(...) nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie w objęcia innego człowieka". Józio w dalszym ciągu ucieka przed gębą, bo, jak twierdzi, przed pupą nie ma w ogóle ucieczki.

Zakończenie powieści stanowi taki przypisek:

"Koniec i bomba

A kto czytał ten trąba!

W.G."







Podręczniki i lektury - kup i sprzedaj, korzystając z naszych darmowych ogłoszeń.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX