Znajdź kurs, studia, szkolenie

Matura z matmy po 20 latach. Współczuję nauczycielom

Aleksandra Pezda
01.07.2011 , aktualizacja: 08.10.2009 16:53
A A A Drukuj
W Polsce nie ma zwyczaju, że uczniom wolno pytać. Na Zachodzie to oni na lekcjach zadają pytania: Dlaczego tak jest? Z czego to wynika? U nas uczeń boi się przyznać, że czegoś nie wie.

ROZMOWA Z Marcinem Karpińskim*

ALEKSANDRA PEZDA: Dlaczego wszyscy uczniowie muszą zdawać maturę z matematyki?

MARCIN KARPIŃSKI: Powodów jest wiele, oto główny: od czasu, kiedy matematyka stała się nieobowiązkowa, dramatycznie obniżyła się chęć wybierania tego przedmiotu na maturze. Wobec tego spadła również liczba chętnych na studia związane z wykorzystaniem wiedzy matematycznej, szczególnie politechniczne.

Wśród tych uczniów, którzy mają potencjał do nauk ścisłych, jest spora grupa leniwych. Z wygody rezygnują w szkole z uczenia się "niepotrzebnej" matematyki i nawet jeśli przyjdzie im ochota na takie studia przed maturą, nie ryzykują nadrabiania materiału.

Ale chodzi również o tych, którzy reprezentują myślenie tzw. humanistyczne. Przecież wszystkim potrzebne jest obliczanie procentów, odczytywanie wykresów, szacowanie. No i logiczne myślenie.

Tymczasem nawet pracownicy w bankach wyciągają gotowe tabelki, kiedy mają obliczyć najprostsze odsetki, a ekspedientki w sklepie na kalkulatorze liczą, ile to będzie dwa batony po 1,2 zł.

Lepsze wykorzystanie matematyki w świecie codziennym - temu właśnie ma służyć egzamin powszechny z tego przedmiotu.

Są już próbne arkusze. Czy spełniają one takie wymagania?

- Niestety, nie. Są to w większości zadania nadal schematyczne, sprawdzające bardziej wiedzę niż umiejętności logicznego myślenia.

To wynika z naszej - paradoksalnej - tradycji nauczania matematyki, z którą autorzy tych arkuszy muszą się liczyć.

Paradoks polega na tym, że choć każdy nauczyciel przyzna, że matematyka ma uczyć logicznego myślenia, większość nie realizuje tego założenia. Dzieci są nauczane bezmyślnego wykonywania algorytmów.

Obserwowałem w wielu klasach, jak już po pierwszych zdaniach polecenia uczniowie rozpoznają rodzaj zadania matematycznego. Jeśli słyszą: "dany jest ciąg arytmetyczny", od razu kombinują, o który z dwóch umieszczonych w szkolnym programie wzorów chodzi. I nic więcej.

A czym się różni sposób nauczania klas z matematyką na poziomie podstawowym od tych na poziomie rozszerzonym? Przeważnie podaniem kilku wzorów więcej.

Dzieje się tak, ponieważ nie ma zbyt wielu nauczycieli, którzy zechcieliby dawać zadania sformułowane tak, aby uczeń musiał zastanowić się: o co go pytają? Jaki jest problem? Wystarczy nauczyć się metod rozwiązywania.

I teraz autorzy zadań maturalnych mają przeskoczyć ten próg schematów, a do tego "nie wrobić" licealistów w zbyt trudne testy. Ja im tego zadania nie zazdroszczę.

Nowa podstawa programowa nie pomoże przeskoczyć schematów?

- Podstawa nic do tego nie ma. Określa przecież tylko zakres wymagań: uczeń umie rozwiązać lub posługuje się wzorem tym albo tamtym, zna temat taki albo inny. Są w niej co prawda tzw. cele ogólne, wśród nich np.: "uczeń powinien umieć przeprowadzać proste rozumowanie". To tylko gładkie słowa - do czego one zmobilizują nauczycieli ze złymi przyzwyczajeniami? Samo wpisanie takich celów nie zmieni przecież kultury nauczania matematyki.

A co ją zmieni?

- Inne kształcenie nauczycieli, inaczej napisane podręczniki, odmienne podejście do szkoły.

Przyznam się pani do czegoś - ja nie wierzę w dyskalkulię, czyli w niemożność nauczenia się matematyki. Wierzę natomiast w złe nauczanie tego przedmiotu. Dowód? Badanie PISA [badania umiejętności w różnych dziedzinach 15-latków z krajów OECD]. Polscy uczniowie są tam wręcz mistrzami w wyszukiwaniu informacji z wykresów, diagramów i tekstów. Leżą natomiast, jeśli chodzi umiejętność wykorzystywania tej informacji w bardziej złożonych problemach: kiedy trzeba obmyślić strategię postępowania albo opracować model, który dobrze opisze sytuację.

Oferty edukacyjne

Podziel się

Do ogłoszenia wyników matury 2012 pozostało:2012-06-29 12:00

Polub nas na Facebooku