Parę słów o Napoleonie


Napoleon Bonaparte na drodze do francuskiej Europy
–  prof. dr. hab. Waldemar Łazuga

„Historia właściwie nie istnieje, jest tylko biografia” – pisał kiedyś filozof amerykański Ralph Emerson. Kiedy historia biografią jest szczególnie? Gdy mówimy o Aleksandrze Macedońskim,  Juliusza Cezarze czy  Napoleonie Bonaparte. Liczba książek poświęconych temu ostatniemu bije wszelkie rekordy. 15 lat temu naliczono ich blisko 800 tys. Dziś jest pewnie o kilkadziesiąt tysięcy więcej – więcej  z pewnością niż dni, które upłynęły od jego śmierci na św. Helenie w dniu 5 maja 1821 r. Historii bez niego  trudno sobie wyobrazić. Próbował Stanisław Zieliński, ale zrezygnowany   stwierdził  , że bez Bonapartego byłaby  „ jak kogut z wyskubanym kuprem”. „Nie ma dnia – pisze pompatycznie współczesny polityk francuski, Dominique de Villepin – w którym bym nie odczuwał nieodpartej potrzeby pamięci o Nim…”. W Polsce książki z serii napoleońskiej, mimo wysokiej ceny,  rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Za ostatniego  bonapartystę przez lata uchodził u nas  Waldemar Łysiał. Dziś zdystansował go nieco Andrzej Nieuważny. 

Kim był ów człowiek (zwany „Bogiem wojny”),  którego imię noszą dziś luksusowe towary (zegarki, szampan,  pióra wieczne, okazały statek)  i trzy miejscowości w Polsce? Dla znacznej części  współczesnych Francuzów (badania pochodzą z 2004 r.) był przede wszystkim wielkim wodzem i niewiele gorszym politykiem. Dla mniejszej części (średnio dla co piątego respondenta) - tyranem i imperialistą, który  krew niewinną przelewał.  Zastanawia jednak, że dla  64% badanych nie wojna i polityka były  najważniejsze, lecz to, że  pozostawił po sobie „solidne instytucje” (co podważa cokolwiek tezę, że Francuzi własnej historii nie znają !).  Historycy dorzucają  do tego jeszcze  inne    jego  osiągnięcia i talenty. Pierwszy przełożył Makiawela na francuski, Z Goethem – jak z równym - dyskutował o Szekspirze, napisał studium o Cezarze i .. w śniegach Rosji w 1812 r ułożył  nowy statut Komedii Francuskiej, był nadto uzdolnionym matematykiem i nie mniej zdolnym fizykiem (choć do budowy łodzi podwodnej wodowanej na Sekwanie  serca nie miał), interesował się astronomią ( z powodzeniem może uchodzić za pioniera kultu Kopernika w Polsce) i - na o wiele większą skalę – sztuką fortyfikacji… Amerykanie ujrzą w nim przede wszystkim self - made mana, romantycy – bratnią duszę, a współcześni specjaliści od marketingu politycznego – mistrza piaru (w końcu tysiące jego żołnierzy mało wrażenie, że cesarz zna ich osobiście i o nich pamięta).

Czy był grabarzem czy kontynuatorem rewolucji? Dla feudalno – arystokratycznej  Europy z pewnością kontynuatorem. Miano go za „kryptojakobina” i  „zakamuflowanego Robespierrea”, który  obala trony, przesuwa granice i ustanawia rewolucyjne prawa (bo kodeks Napoleona obowiązujący w części do dziś był jednak aktem rewolucyjnym !!!).   Cesarzem (przynajmniej formalnie) został przecież z woli ludu wyrażonej w plebiscycie (nic to, że kontrolowanym).  Podkreślił to później w oficjalnie przyjętej  tytulaturze (cesarz Francuzów, a nie Francji) i w ślad za tym zbudował ustrój będący syntezą monarchizmu z republikanizmem, będący  czymś co najbardziej przypominało  dyktaturę biurokratyczną, różną jednak od wojskowej.  

Czy to Bonaparte  wywoływał wojny, czy to jemu je wypowiadano? Pytanie wcale nie retoryczne. Kontrrewolucyjna Europa chciała zdusić rewolucję, bo rewolucja zagrażała jej istnieniu. Bonaparte, aby rewolucję w jej umiarkowanym nurcie ocalić próbował ją rozszerzyć na inne kraje. Z jego istnieniem stare feudalne potęgi nie pogodziły się nigdy (choć po klęsce cesarz Austrii oddał mu za żonę swoją córkę, Marię Ludwikę).  Nigdy też nie pogodziła się Anglia zaniepokojona francuską supremacją na kontynencie. Koalicje antynapoleońskie powstawały jedna za drugą. Montowała je przeważnie Anglia,  a   na polach bitew baty brała przeważnie Austria. Chodzi o to, że Anglia była nie do pokonania na morzach, a  Francja – przez długi czas - nie do pokonania na lądzie. „ Nie ja szukałem Austrii (…) żeby wydać bitwę pod Austerlitz (…) Nie chciałem być zagrożeniem dla Prus, Prusacy sami zmusili mnie do bitwy pod Jeną” -  tłumaczył Bonaparte jednemu ze swych najbliższych współpracowników. I dodawał, że „chce wykorzystać okazję, żeby zlikwidować odwieczny spór kontynentu z wyspiarzami”. W rezultacie z  Anglią tylko raz (w Amiens w 1802 r.) zawarł pokój. I wygrał z nią niemal wszystkie bitwy z wyjątkiem ostatniej…

„Po drodze” zbudował imperium z Księstwem Warszawskim na Wschodzie, Królestwem Neapolu na południu i Hiszpanią na zachodzie. Przy okazji administracyjnie uporządkował  Niemcy, tworząc Związek Reński i – w podobny sposób – potraktował Półwysep Apeniński, tu i tam – nie zawsze w zgodzie z intencją - budząc myśli o zjednoczeniu. Po drodze wprowadzał reformy społeczne, unowocześniał Europę i szerzył idee Oświecenia. Wśród wielu ludzi budził entuzjazm. Zachwycali się nim Goethe i Beethoven (co prawda, tylko do czasu). Oczarowani byli światli Niemcy, Włosi i Polacy. „Jedne prawa, jedne bronie, jeden lud powstaje braci” – pisał  z emfazą J.Lipiński, a Hugo Kołłątaj przewidywał, że już niebawem w którąkolwiek uda się stronę, wszędzie znajdzie „tę samą konstytucję, też same prawa, też samą miarę, wagę i monetę: żadnego kraju zwyczaje nie będą  obce…”

Caulaincourt zapewnia, że w tej uniwersalnej Europie Bonaparte  chciał zrobić z Polski wielkie państwo. „Trzeba dać jej Gdańsk i dostęp do morza, żeby mogła wywozić własne towary.” Caulaincourt nie pozostawiał przy tym wątpliwości. Nie chodziło o sympatię do Polaków ani nawet miłość do zmysłowej pani Wawelskiej.  Chodziło o francuskie plany w Europie i o miejsce, jakie zająć w nich miała Polska.  
Sami Polacy różnie się do tego odnieśli.    Nigdy w takie plany nie zwątpił męczennik narodowej sprawy,  Walerian Łukasiński. Nigdy w  takie plany  nie uwierzył symbol narodowej sprawy,  Tadeusz Kościuszko.  Poglądy jednego i drugiego powtarzane są po dziś dzień.   
      
 

Edulandia = matura: nowa matura / matura międzynarodowa, studia, kursy, korepetycje = Twoja edukacja