Ryan Hale z Manchesteru przyznaje, że o Polsce wiedział niewiele. Zdecydował się na wymianę studencką w Warszawie, bo do wyboru miał tylko Irlandię i Włochy. - Irlandia jest taka sama jak Anglia, a we Włoszech nikt nie mówi po angielsku. W Anglii jest sporo Polaków, więc byłem święcie przekonany, że angielski to wasz drugi język - śmieje się.
Razem z innymi młodymi Europejczykami studiuje w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej na wymianie z programu Erasmus. Poza tradycyjnymi zajęciami uczelnia zorganizowała im semestralny kurs "Understanding Poland", czyli "Zrozumieć Polskę". Ryan: - Rozmawialiśmy m.in. o polskim katolicyzmie, o krzyżach w szkolnych klasach i w parlamencie. Polska to nie jest kraj wyznaniowy, ale moim zdaniem krzyże powinny zostać i w parlamencie, i w szkołach. Wiara to przecież część polskiego dziedzictwa, kawałek waszej historii.
- Jak przyjechaliśmy, prawie nic o Polsce nie wiedzieliśmy. A teraz im więcej się dowiadujemy, tym jeszcze więcej chcemy wiedzieć - mówi Andreas Halty de Leon z Barcelony. Kiedy dziwię się, że ze słonecznego miasta przyjechał na zimę do szarej Warszawy, obrusza się: - Tu jest mnóstwo fajnych miejsc, jak choćby ogromny park z gigantycznymi drzewami w samym środku miasta. A moi goście z Barcelony, których zaprowadziłem do studenckiego klubu pod akademikiem Riviera, nie wierzyli, że to możliwe - wstęp mniej niż 3 euro i pijesz tyle piwa, ile dasz radę.
Niemka Katharina Rudolf przyznaje, że przyjechała do Warszawy ze stereotypami. - No, że dużo pijecie wódki. A tak nie jest. Dziś wiem, że Polacy są bardzo pracowici.
Jirka Motyl z Pragi: - Na pierwszy rzut oka Warszawa nie jest może taka fajna. Ale wystarczy posiedzieć tu dłużej i perspektywa się zmienia. W Warszawie panuje bałagan, ale w pozytywnym znaczeniu. Stare miesza się nowym, nowoczesne z siermiężnym.
Włoch Flavio Morano: - Mieszkałem do tej pory z rodzicami. W Warszawie zamieszkałem w akademiku Sarenka. I jest super.
Studenci jak z rękawa sypią nazwami polskich partii. Na jednych z zajęć podzielili się na grupy i udawali polityków. - Myślę, że jak Ruch Palikota wszedł do Sejmu, w Polsce będą możliwe śluby gejowskie - stwierdza Andreas.
Kurs był nie tylko o polityce, lecz także o polskim filmie, m.in. o tym, jak zrozumieć komedie Barei, o codziennym życiu w PRL-u, o tradycyjnych polskich potrawach i zwyczajach, typu pocałunek w rękę. - Chcieliśmy pomóc studentom odnaleźć się w naszej rzeczywistości i zrozumieć naszą mentalność - tłumaczy Julia Turewicz, psycholog międzykulturowy z SWPS. I mówi, że Anglicy i Hiszpanie byli zdziwieni, że u nas nie pije się wody z kranu. A Szwedom trzeba było tłumaczyć, że nie wypada zwracać się na "ty" do profesora. Po jednych z zajęć studenci prowadzili między sobą dyskusję w internecie o zasadności wybuchu Powstania Warszawskiego.
- Chcieli być na bieżąco. Czytali, interesowali się polskimi sprawami, dopytywali. Zaskoczyło mnie, jak pozytywnie nas odbierają - mówi Julia Turewicz. Kiedy wspominam jej o dyskusji z Anglikiem w sprawie krzyża, zauważa: - Ale dla Czechów i Hiszpanów to było nie do pomyślenia, że religijny symbol wisi w parlamencie.