Katarzyna Kolska
Tymczasem właśnie te studia to szansa na znalezienie ciekawej i bardzo dobrze płatnej pracy.
W ubiegłym roku na Politechnice Poznańskiej po pierwszej rekrutacji zostało prawie 500 wolnych miejsc na studiach dziennych! I to na kierunkach, które co roku cieszyły się wielkim zainteresowaniem.
Do wzięcia były indeksy m.in. na informatyce, elektrotechnice, elektronice i telekomunikacji. - Ten kryzys dotyka wszystkie uczelnie techniczne, nie tylko w Polsce - tłumaczy prorektor ds. studenckich Politechniki Poznańskiej prof. Tomasz Łodygowski. I dodaje: W Europie brakuje ok. miliona inżynierów!
Niechęć młodzieży do studiów technicznych to również problem Ameryki. - Prezydent George Bush w budżecie na 2007 rok przewidział 850 mln dolarów na stypendia dla studentów, którzy podejmą naukę na kierunkach ścisłych i technicznych - ci najlepsi mogą dostać nawet 4,5 tys. dolarów rocznie - mówi rektor Politechniki Wrocławskiej prof. Tadeusz Luty. I jako przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich zaproponował, by w Polsce - na wzór Ameryki - stworzyć podobny fundusz wspierania nauk ścisłych i technicznych. Niestety pomysł nie znalazł akceptacji. - Zaapelowałem wówczas do rektorów, by przekonali prezydentów swoich miast, aby podobne fundusze powołać na szczeblu samorządowym - mówi prof. Luty.
Pożegnanie pluszowego misia
Na jego apel pozytywnie odpowiedział prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz: w miejskiej kasie zarezerwowano specjalne środki na stypendia dla uczniów, którzy w tym roku zdawali maturę z matematyki na poziomie rozszerzonym i od października rozpoczną studia na dowolnym kierunku ścisłym na jednej z wrocławskich uczelni. - Będziemy im wypłacać od 200 do 380 zł miesięcznie - mówi dyr. Lilla Jaroń z wydziału edukacyjnego Urzędu Miasta we Wrocławiu.
Na specjalne stypendia mogą liczyć też uczniowie szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich, którzy mają celujące oceny na świadectwie i szczególne osiągnięcia z zakresu przedmiotów ścisłych: dostaną co miesiąc od 150 zł w szkole podstawowej do 250 w szkole średniej. - Musimy przygotować kadry dla wrocławskiego rynku pracy, który bardzo nam się rozwija - mówi dyr. Jaroń. Swoje siedziby mają tu m.in. takie koncerny, jak LG, Siemens czy Volvo.
W przygotowaniu kadr ma pomóc m.in. stworzenie w szkołach nowoczesnych pracowni biologiczno-chemicznych czy fizycznych. - Nie można dobrze i skutecznie uczyć fizyki czy chemii, wykorzystując do tego jedynie kredę i tablicę. Nie zawsze też skuteczny jest komputer. Uczeń musi zobaczyć konkretne doświadczenia, wtedy taka nauka odniesie skutek - przekonuje prof. Luty. - Gimnastyki umysłu trzeba uczyć już od najmłodszych lat - dodaje. Władze Wrocławia potraktowały to dosłownie: już niebawem we wrocławskich przedszkolach obok pluszowych misiów pojawią się zabawki rozwijające zdolności manualne, np. modele do składania. - Dzieci będą się bawić, a jednocześnie konstruować i rozwijać logiczne myślenie - tłumaczy dyr. Jaroń.
Chętny, ale niedouczony
Nie dość, że z roku na rok coraz mniej młodzieży wybiera studia techniczne, to nawet ci, którzy się na nie decydują, mają poważne braki z przedmiotów ścisłych. - To efekt usunięcia matematyki z matury jako przedmiotu obowiązkowego - ocenia rektor Tomasz Łodygowski z PP. - Jest jeszcze jeden problem: programy nauczania nie współgrają z tym, czego my później wymagamy od młodzieży. Rozwiązywanie testów to nie wszystko, uczeń musi wiedzieć, jak dojść do tej poprawnej odpowiedzi.
Dlatego Politechnika Poznańska wprowadziła dodatkowe zajęcia z matematyki i fizyki dla studentów I roku. - Część młodzieży ma poważne zaległości w matematyce i fizyce, a to uniemożliwia nam prowadzenie ćwiczeń i wykładów - tłumaczy prorektor ds. studenckich Politechniki Poznańskiej prof. Tomasz Łodygowski. Na początku roku akademickiego na kilku wydziałach zrobiono studentom test z matematyki i fizyki. Tym, którzy wypadli kiepsko, zaproponowano raz w tygodniu dodatkowe bezpłatne zajęcia. Studenci bardzo chętnie z tego skorzystali, przychodzili nawet ci, którzy na teście wypadli całkiem nieźle. Nieznajomość matematyki to nie tylko problem poznańskich studentów: dodatkowe zajęcia wprowadzono też na Politechnice Gdańskiej. Tyle że tu władze uczelni były bardziej radykalne w stosunku do studentów: zajęcia były obowiązkowe, a nie dobrowolne. Dotyczy to oczywiście tych osób, które udzieliły mniej niż 40 proc. poprawnych odpowiedzi (na niektórych wydziałach należało zaliczyć minimum 60 proc. testu). Co ciekawe, zaledwie 5 proc. pozytywnych odpowiedzi zdarzało się udzielić nawet studentom, którzy na maturze zdawali matematykę na poziomie rozszerzonym!
Praca czeka na człowieka
Rektor Politechniki Gdańskiej prof. Janusz Rachoń mówi krótko: - Jeśli tak dalej będzie, to grozi nam zapaść cywilizacyjna. I powołuje się na dane statystyczne: w 2005 r. uczelnie wyższe w całym kraju opuściło ok. 380 tys. absolwentów. Tych, którzy ukończyli kierunki ścisłe, jak matematyka, statystyka, fizyka, chemia i wszystkie kierunki techniczne, było niecałe 10 proc. - W tym inżynierów tylko 5 proc.! - alarmuje.
Wtóruje mu prof. Luty. - Odchodząca generacja inżynierów pozostawi za sobą pustkę, której nie wypełnią młodzi ludzie - mówi szczerze zmartwiony.
Dlaczego tak się dzieje? Rektorzy wymieniają kilka powodów - m.in. zły sposób kształcenia już na etapie szkoły podstawowej. - Do szkół nie zawsze trafiają ci najlepsi nauczyciele - tłumaczy prof. Luty. Do tego brak laboratoriów i usunięcie matematyki z kanonu przedmiotów obowiązkowych na maturze. - A matematyka to podstawa ogólnego wykształcenia - podkreśla prof. Luty.
Rektor Tomasz Łodygowski zwraca uwagę na jeszcze jeden problem. - Studia techniczne uważane są przez młodzież za studia bardzo trudne. Nie każdy ma ochotę na taki kilkuletni wysiłek. Ja nie przeczę, to są bardzo trudne studia. Ale ci, którzy je skończą, mogą być pewni, że z takimi kwalifikacjami bez problemu znajdą potem pracę! - podkreśla Łodygowski. I nie rzuca słów na wiatr. Z politechniką często kontaktują się przedstawiciele dużych zachodnich firm, które chcą zatrudniać absolwentów poznańskiej uczelni - nie tylko w Polsce, ale i za granicą. - Ci, którzy znajdą tam pracę, będą zarabiać naprawdę duże pieniądze - mówi prof. Łodygowski i relacjonuje swoje niedawne rozmowy z koncernem General Electric, który poszukuje specjalistów do produkcji silników turboodrzutowych. - Kierunek mechanika i budowa maszyn nie cieszy się specjalnym powodzeniem, a właśnie ci absolwenci są poszukiwani. Muszą oczywiście też dobrze znać języki obce - mówi Łodygowski.
Marketing bezpośredni
Rektorzy szkół wyższych, nie tylko technicznych, doskonale wiedzą, że bezpowrotnie minęły czasy, gdy nie musieli specjalnie troszczyć się o to, by młodzież wybrała właśnie ich uczelnię: konkurencja jest coraz większa, a młodzieży ubywa - zbliża się niż demograficzny. Dlatego uczelnie reklamują się na billboardach, plakatach, w radiu i telewizji. - Wspólnie z władzami poznańskich szkół wyższych doszliśmy do wniosku, że główne kanały informacyjne, z których korzystają dzisiaj młodzi ludzie, to internet i telewizja - tłumaczy Włodzimierz Groblewski z Biura Kształtowania Relacji Społecznych Urzędu Miasta w Poznaniu. Dlatego przez dwa majowe tygodnie w stacjach telewizyjnych najchętniej oglądanych przez młodzież (MTV, VIVA, 4 FUN TV, VH1) pojawiły się 30-sekundowe spoty reklamowe zachęcające do studiowania w stolicy Wielkopolski. Reklamówki wyprodukowane przez agencję Just okazały się strzałem w dziesiątkę.
Uczelnie działały też na własną rękę: Politechnika Poznańska przygotował np. w tym roku citylighty, które zapraszały maturzystów na drzwi otwarte. To nie wszystko: 20 studentów ruszyło w Polskę, by opowiadać swoim młodszym kolegom, jak fajnie jest na politechnice. - Przygotowaliśmy ich do przeprowadzenia profesjonalnej prezentacji. Mają do dyspozycji materiały promocyjne, film o uczelni, plakaty. Spotkali się z uczniami m.in. we Włocławku, Gnieźnie, Gorzowie Wlkp., Ostrowie, Koninie i Pile - wymienia rzecznik ds. relacji zewnętrznych PP Adam Bekier.