Stowarzyszenie umarłych poetówStowarzyszenie umarłych poetów
Jakich nauczycieli najlepiej pamiętamy? Tych miłych, ale mdłych? A może kosy i inne piły? Dziś przedstawiamy szóstkę niezwykłych pedagogów, których nie sposób zapomnieć. Czy wasi są do nich podobni? A może to wy chcielibyście być tacy jak oni?
Jedno jest pewne - nie są to "zwykli" nauczyciele, a nauczyciele z charakterem, który, trzeba przyznać, nie zawsze wychodził im na dobre. Dlatego jeśli zdecydujesz się naśladować któryś "typ", to zastanów się dwa razy, bo normalność to też metoda.
Ryzykownie
Gorące i brudne Los Angeles. Ona z zewnątrz twarda jak skała, wewnątrz gołębie serduszko. Czyli Michelle Pfeiffer jako LouAnne Johnson w "Młodych gniewnych". LouAnne po odbyciu służby w elitarnej jednostce wojskowej Marines postanawia zmienić swoje życie i zostać nauczycielką. Nie będzie to jednak szkoła dla panien z dobrych domów, ale jedno z najgorszych liceów na zachodnim wybrzeżu. Przydzielona jej klasa składa się niemal wyłącznie ze złodziei i handlarzy narkotyków. Gangi to dla nich chleb powszedni, a słowo klamka niekoniecznie kojarzy im się z drzwiami. I wtedy pojawia się ona, inna niż pozostali nauczyciele. Na początku traktowana nieufnie i ignorowana, po pewnym czasie wkupuje się w ich łaski uporem i niekonwencjonalnymi metodami nauczania. Zyskuje szacunek klasycznym "Jesteś inna, traktujesz nas na równi". "Młodzi gniewni" stają się "młodymi miłymi" i miękną. Stąd już krótka droga do przyjaźni i szczęśliwego zakończenia. No, nie do końca, w końcu tytuł filmu zobowiązuje. Całości obrazu dopełnia słynna piosenka "Gangsta's Paradise" ze ścieżki dźwiękowej do filmu. Śpiewały ją całe Stany Zjednoczone, bawiły się przy niej również polskie dyskoteki.
Jak to odnieść do polskich realiów? Będzie ciężko, bo najpierw trzeba pójść do wojska, zdobyć jakiś stopień. Później na uniwersytet, zdobyć konkretny tytuł. W końcu znaleźć odpowiednią placówkę. Nie będzie łatwo, ale za to jaki szacun w klasie.
Realnie
Kolejny film początkowo wydaje się być podobny, bo i w nim mamy młodzież nienależącą do najgrzeczniejszej. Ale na tym podobieństwa się kończą. Jest Brooklyn, młody nauczyciel o imieniu Dan wykłada historię w pewnym liceum. Jest pełen entuzjazmu, którym stara się zarazić uczniów. Dan jest ich ulubieńcem, osobą, która zmusza do samodzielnego myślenia, wyrażania własnych opinii. Nie muszą w końcu po raz kolejny cytować podręczników. Sielanka? Nie do końca. Dan ma swoje problemy o których nie wiedzą jego podopieczni, poza jedną uczennicą. Między nią a bohaterem wywiązuje się specyficzna więź, rodzaj przyjaźni, mimo że dziewczynka ma tylko 13 lat. To nie uczniowie są tu młodymi gniewnymi, to nauczyciel wciela się tym razem w tę rolę. Film opowiada o dramacie człowieka, który z jednej strony stara się być wzorem dla młodych ludzi, a z drugiej musi się zmagać z własnymi słabościami. Film nie moralizuje na siłę, również nie szokuje. Po cichu zostaje pokazana historia człowieka, który chce, ale nie może. Nie może, dopóki na swojej drodze nie spotka szczególnej 13-latki. A tytuł tego filmu to "Half Nelson".
Warto go obejrzeć przynajmniej po to, a by przekonać się, że nauczyciel to też człowiek. Co ciekawe, film nie znalazł w Polsce oficjalnego dystrybutora, mimo że aktor grający główną rolę, Ryan Gosling, był za niego nominowany do Oscara. Ukazał się jedynie na DVD, ale nie ma się co dziwić, w końcu to nie "Młodzi gniewni", a i Coolio w tle nie śpiewa.
Postawy prezentowanej przez głównego bohatera bym nie polecał, mimo że klasa będzie was lubić. Ale co będzie, jeśli na swojej drodze nie spotkacie szczególnej 13-latki?
Rewolucyjnie
Tu jako przykład przychodzi klasyka polskiej literatury a mianowicie powieść Edwarda Redlińskiego "Konopielka", wspaniale zekranizowana przez Witolda Leszczyńskiego. Ten, kto czytał lub oglądał, spyta: "Zaraz zaraz, a jak to się ma do dzisiejszych czasów, nikt już u nas tak zacofany nie jest". Fakt, na szczęście nie jest, dlatego postawę tę powinni przyjąć ci, którzy mają wewnętrzną potrzebę wyjechać z edukacyjną misją do dalekich krajów.
Nauczycielka Jola łatwo nie miała. Ona - zadeklarowana socjalistka, pragnąca budować świetlana przyszłość Polski ludowej. Oni - ciemny lud z Taplar, który nie jest pewien, czy "Zacofany to dobrze, czy kiepsko?". Nie poddała się i swego dopięła, szkoła została otwarta, a dzieci ruszyły po edukację.
Każdy, kto planuje taką ścieżkę kariery, pamiętać musi, że młodzi żądni wiedzy są, ale starzy i tak wiedzą swoje.
Nie samą nauką człowiek żyje, dlatego Jola, jako kobieta z miasta, obyta na salonach, nauczała również podstaw savoir vivre.
Ciężko to co prawda wychodziło, ale przykład godny naśladowania.
Jeśli mimo tych wszystkich prawdopodobnych trudności ktoś się nie zraził i nadal pała chęcią edukowania "trudnych terenów", to należy dodać, że nauczycielka Jola wprowadzała również na wsi podstawy edukacji seksualnej. Ale to już po godzinach i dla wybranych.