Znajdź kurs, studia, szkolenie

Zawód: iluzjonista

Agata Karczewska
01.09.2011 , aktualizacja: 19.01.2010 17:26
A A A Drukuj
Już starożytni Egipcjanie poszukiwali zajęć, które urozmaiciłoby codzienne biesiadowanie przy winie. Magia nie była obca również epoce średniowiecza. I choć te czasy nie sprzyjały eksperymentatorom, bo łatwo było o oskarżenia o współpracę z siłami nieczystymi, trikom, a co za tym idzie oszustwom, nie było końca. Pierwsze próby współcześnie rozumianej iluzji, takiej jak na przykład spektakularna ucieczka z zatopionej skrzyni, pojawiły się w XIX wieku. Jej rozkwit przypada jednak na lata 80. i 90. XX wieku.
Kadr z filmu 'Iluzjonista'
Kadr z filmu 'Iluzjonista'
"Iluzjonista to zawód, w niczym nieustępujący takim zawodom jak aktor dramatyczny, piosenkarz czy artysta cyrkowy - żongler, akrobata lub treser dzikich zwierząt. Przed laty, aby go uprawiać, kandydat na iluzjonistę musiał zdać trudny egzamin przed komisją weryfikacyjną dla aktorów estradowych przy Ministerstwie Kultury i Sztuki, choćby ze względu na to, że żadna szkoła w naszym kraju nie kształciła aktorów - iluzjonistów. Dokument weryfikacyjny uprawniał go do wykonywania obranego zawodu. Jeżeli go nie uzyskał, droga do kariery w zawodzie iluzjonisty, była przed nim zamknięta" - pisze w swojej książce "Jak Pan to robi" Jerzy Macwaldowski, iluzjonista Krajowego Klubu Iluzjonistów w Polsce.

A dzisiaj?

Głównym zadaniem iluzjonisty nie jest dokonywanie rzeczy niemożliwych czy popisanie się własnymi umiejętnościami i zręcznością. Iluzjonista swój sukces opiera przede wszystkim na zaskoczeniu i zadziwieniu publiczności. Kto z nas, będąc dzieckiem, z ogromnym zaangażowaniem nie śledził poczynań ulicznego magika? Kto nie próbował w domu karcianej sztuczki czy, nie daj Boże, przepiłowywania kolegi bądź koleżanki? Nieraz zadrżała nam ręka, karta gdzieś się zapodziała, chusteczka zaplątała w rękawie. Nie wychodziło, więc się zniechęcaliśmy. Gdy my się poddaliśmy, Copperfield trenował.

Iluzjoniści do wykonywania sztuczek wykorzystują przede wszystkim roztargnienie i dekoncentrację publiczności. Kluczem do sukcesu jest skupienie oczu widowni na wszystkim poza faktycznym działaniem. Dlatego przedstawieniom często towarzyszą zasłony dymne, efekty pirotechniczne, ekrany telewizyjne, projektory, efekty dźwiękowe, specjalnie skonstruowane rekwizyty (spreparowane skrzynie, kajdanki, kłódki, lustra, niewidzialne nici i liny, lasery, telewizory, kamery, dźwigi oraz podnośniki). Bo najważniejsze jest, by nie interesował nas fakt, jak iluzjonista "to" robi, a jaki przynosi owo "robienie" efekt. I tak szalenie sprawne ręce, wysoka sprawność fizyczna (zwłaszcza w przypadku asystentów), zdolności aktorskie, kabaretowe, a nawet wokalne, wyprowadzają nas - widzów - w szczere pole. A wszystko tylko po to, by w scenie finałowej wielki mag i czarodziej usłyszał chóralna "łał", gdy patrzymy na przepołowioną Kowalską, która jeszcze kwadrans temu siedziała obok nas. I tak od wielu lat w zachwyt wprawia nas pojawianie się i znikanie, przemiana chusteczki w gołębia, łączenie w całość podartych przedmiotów, przebijanie człowieka nożami, sztyletami, mieczami, teleportacja, lewitacja czy przechodzenie człowieka przez ściany niczym bajkowy duch Casper.

Wiekowa magia

W1976 roku przy Łódzkim Domu Kultury pasjonaci magii powołali do życia organizację skupiającą profesjonalistów i amatorów iluzji. Ich praca to nie tyko triki na scenie. Krajowy Klub Iluzjonistów (KKI) cztery razy do roku wydaje poradnik instruktażowy "Hokus Pokus". Członkowie klubu zorganizowali dotychczas ponad dwadzieścia dziewięć kongresów poświęconych sztuce iluzji, w których brali udział goście z kraju i zagranicy.

- Łódzki klub, podobnie jak kluby tego typu w innych krajach, ma w swoim gronie przedstawicieli różnych profesji: inżynierów, lekarzy, mechaników precyzyjnych, nauczycieli, aktorów, także biznesmenów i przedstawicieli wolnych zawodów. Ale iluzjonistów nie jest wielu i pilnie strzegą swoich tajemnic. Nie przeczą, że motywuje ich chęć nietypowego działania, potrzeba wyjścia poza banalność dnia codziennego, chęć tworzenia rzeczy nieprzeciętnych, zadziwiających ludzi. Ci najbardziej ambitni przyznają, że ogarnia ich pragnienie osiągnięcia tych wyżyn, na których ich pasja przeradza się w artystyczną twórczość. Gdy osiągają poziom mistrzowski, rośnie satysfakcja, ranga, splendor, znaczenie i zarobki. Ta fascynująca sztuka wyróżnia ich w otoczeniu - mówi Krystyna Lewicka, iluzjonistka KKI.

Kobieto, puchu marny

Przepiłowanie kogoś na pół jest jednym z klasycznych trików iluzjonistycznych, który posiada wiele różnych wariantów wykonania. Głównym celem jest wyeliminowanie wszelkich zasłon, aby widz miał wrażenie, że w naprawdę następuje przecięcie człowieka. Jako pierwszy tę iluzję wykonał P.T. Selbit w 1921 roku. W je najpopularniejszej wersji asystent (najczęściej kobieta) zostaje zamknięty w prostopadłościennym pudle w ten sposób, że widać jego głowę i nogi. Iluzjonista przecina na pół pudło i rozsuwa je. Mimo że asystent został "rozcięty", może swobodnie poruszać głową i nogami. Jak to się robi? Do wykonania pokazu iluzjonista potrzebuje dwóch asystentów. Ten, którego głowa jest widoczna, swoje nogi chowa w pierwszej części pudła (układa je nad sobą). Asystent, którego nogi są widoczne, schowany jest w specjalnym stole, na którym znajduje się pudło do wykonania pokazu. Istnieje wiele innych odmian przepiłowywania człowieka na pół, opartych o inne sekrety (na przykład numer wykonywany przez Szwajcara Petera Marveya, w którym kobieta nie wchodzi do skrzyni, lecz jest przecinana piłą, gdy leży na stole o grubości kilku centymetrów).



Money, Money Money...

Iluzjonista stawia na stoliku szklany kufel dnem do dołu, kładzie na nim podstawkę, a na tej podstawce następny kufel. Kiedy do górnego kufla wrzuca monety, jedna z nich przenika przez dno kufla i podstawkę i wpada do dolnego kufla. Jak to działa? Ustawiając konstrukcję, pomiędzy podkładkę a brzeg dolnego kufla wkłada monetę. Wrzucając monety, nieznacznie trąca podkładkę i moneta wpada do dolnego kufla. Podkładkę należy położyć spodem do góry, a monetę umieścić od strony narożnika podkładki.

Karta nie kłamie

Iluzjonista rozkłada karty na stole grzbietami do góry. Następnie prosi jednego z widzów, aby podał mu asa kier. Kiedy otrzymuje kartę, mówi: "Teraz poproszę damę pik. A teraz wezmę waleta karo". Następnie pokazuje widzom karty, które trzyma w dłoni, i są to dokładnie te, które wymieniał. Jak to działa? Przed pokazem musi znać jedną z kart leżących na stole. W przykładzie powyżej był to as kier. I to o nią jako pierwszą prosi iluzjonista. Oczywiście otrzymuje inną kartę. Kiedy jest to dama pik, mówi: "Proszę podać mi damę pik". Tak postępuje dalej - zawsze wymieniając kartę, którą właśnie otrzymał. Na końcu bierze kartę, którą wymienił jako pierwszą. Jeśli widz poda mu tę kartę, którą iluzjonista zna - nie musi już sam dobierać karty, tylko kończy trik, wykładając karty, które trzyma w ręku.

Myślicie, że sztuczki wykonywane przez telewizyjnych magików są trudniejsze niż te wyżej opisane? Bynajmniej! Zobaczcie poniższe filmy.







Proste? No to do dzieła!

Agata Karczewska

Czytaj także:

Zawód: psycholog

Jak to jest być prawnikiem


Oferty edukacyjne

Podziel się

Na co student wydaje najwięcej pieniędzy?

Ksero i książki
Mieszkanie
Imprezy i alkohol
Jedzenie
Ubrania