Piotr Balcerowicz: orientalista, filozof, kulturoznawca. Kształcił się w Polsce, Wielkiej Brytanii, Indiach, Niemczech. Wykłada w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej na kierunku stosunki międzynarodowe. Pisze książki, przeprowadzał wywiady m.in. z pierwszoplanowymi politykami Bliskiego Wschodu. Podróżuje po świecie - zwiedził kilkadziesiąt krajów, w tym Afganistan, gdzie obserwował działania wojenne i od lat budował szkoły. Płynnie mówi w kilku językach. A mi na myśl przychodzi jedno słowo w języku polskim: pasja.
Katarzyna Szewczyk: Panie Profesorze, czy diagnoza jest słuszna?
Prof. Piotr Balcerowicz: Oj, to prawda! Płacą mi za robienie tego, co lubię.
A co pan lubi? Co jest tą pana pasją?
Poznawanie świata. Całe moje wykształcenie, pozyskiwane umiejętności sprowadzają się właśnie do tego. Jednocześnie wszystko to łączy się z podróżowaniem, które jest dla mnie sposobem na bezpośrednie poznawanie świata. Jest to podróżowanie nie bezmyślne, ale będące próbą zrozumienia tego, co widzę.
Co to w ogóle jest pasja?
Pasja to podążanie za ideami, ich aktywne realizowanie i poświęcanie im większości czasu. Ona decyduje o tym, co robimy w życiu, jakich wyborów dokonujemy i w jakim kierunku idziemy.
Trzeba mieć wiele odwagi, żeby całe życie poświęcić swoim fascynacjom.
Poświęcenie i odwaga to moim zdaniem rzecz względna. Jeżeli realizujemy własne pasje, to oczywiście porzucamy, zaniedbujemy czy ignorujemy inne sprawy, które są błahe i nieistotne z punktu widzenia naszych pasji. A zatem trudno tu mówić o poświęceniu, bo tak naprawdę niczego dla nas wartościowego nie poświęcamy. Realizowanie pasji życiowych oznacza jasne określenie priorytetów i podporządkowanie im rzeczy, które stoją zdecydowanie niżej na skali wartości. Podobnie rzecz się ma z odwagą. Co najwyżej należałoby tu mówić o konsekwencji czy determinacji. Jeżeli już wiązalibyśmy odwagę z realizacją pasji życiowych, to w tym sensie, że powinna się ona wiązać z gotowością ponoszenia ryzyka i otwartością na niepewną przyszłość.
Nic dziwnego, że tak niewielu mamy pasjonatów...
Często rezygnujemy z pasji z lęku o własną egzystencję. Zajmujemy się drobnymi przyjemnościami życiowymi i pracami, które zapewniają nam choćby minimum bezpieczeństwa materialnego. Realizowanie pasji oznacza, że nie myślimy o sprawach przetrwania codziennego i ekonomicznych aspektach.
Czy każdy posiada pasję?
Potencjalnie tak. Każdy posiada zainteresowania, które w sprzyjających warunkach, pielęgnowane, przerodzą się w pasję. Bo im więcej czasu im poświęcamy, tym większą przyjemność i satysfakcję odczuwamy, więc jeszcze chętniej się jej oddajemy.
Czy można mieć bierną pasję? Na przykład fascynować się tańcem, ale jednocześnie ze względu na inne obowiązki i sytuację życiową nie zajmować się tym?
Nie, pasja bierna to sprzeczność. Pasja zakłada aktywne i ciągłe realizowanie jej. Jeśli tak nie jest, to jest to zwykłe zainteresowanie. Gdybym ja miał pasję w postaci tańca, to poświęcałbym na to tyle czasu i tak bym sobie zorganizował życie, że zostałbym tancerzem.
Są ludzie, którzy urodzili się z pasją. Od dziecka wiedzą: Będę astronautą! Będę lekarzem! A inni, powiedziałabym nawet, że większość, przez pół życia nie potrafią rozpoznać swoich prawdziwych zamiłowań - szarpią się i błąkają.
Uważam, że żadne dziecko nie rodzi się z przekonaniem, że chce być sportowcem czy muzykiem. Jego wyobrażenie na temat tego, co chce robić, jest narzucone przez rodziców, środowisko. Bo dziecko jeszcze nie wie, co to znaczy być muzykiem - ile wymaga to godzin ćwiczeń, jakiego stylu życia. Dopiero gdy zacznie zainteresowanie świadomie realizować, to mamy do czynienia z żywą pasją. Natomiast błąkanie się jest naturalnym procesem poszukiwania. Każdy się błąka i ma to swoją wartość. Powodem tego może być otoczenie, które narzuciło nam kiedyś pragmatyczne podejście do życia, mające nam zapewnić bezpieczeństwo ekonomiczne. Zaś my przez to straciliśmy część naszej tożsamości i możliwość realizowania się. I tego teraz szukamy.
A pan jak odkrył własną pasję? Jaki wpływ na to miało pana otoczenie?
Zacząłem podróżować już w wielu 13 lat - jeździłem wtedy autostopem po Polsce. No i tak mi zostało do tej pory. Chyba środowisko pod tym względem nie wywarło na mnie dużego wpływu. Miałem swobodny klimat w domu, nie ograniczano mnie. Poza tym, jak sięgam pamięcią, od zawsze starałem się niezależnie myśleć i żyć.