Jacek spotkał ją na seks czacie, gdzie dziewczyna oferuje płatne pokazy. Prawdopodobieństwo, że osoba nadająca ten obraz jest kobietą, jest bardzo małe, a duże, że jest to sprytnie zmontowane. Jednak Jacek o tym nie myśli, bo zapłacił za pokaz i teraz Justyna spełni każdą jego zachciankę.
Ja Seks, biorę Ciebie Pieniądze
Te dwie rzeczy są jak yin i yang, w teorii sprzeczne, w praktyce nierozłączne i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższych latach coś w tym układzie miało się zmienić. Co więcej, wraz z wiekiem duet ten staje się coraz bardziej kreatywny. Od pewnego czasu popularne na zachodzie stały się serwisy internetowe, gdzie za pokazywanie się w sytuacjach intymnych można zarobić. Widz przelewem wykupuje pakiet wirtualnych żetonów, a następnie rozdziela je według uznania bohaterom pokazów. Choć zdarzają się też altruiści, którzy blokują możliwość otrzymywania wynagrodzenia. Otrzymane żetony można wymienić na prawdziwą gotówkę i tak koło się zamyka.
Każdy może być nadawcą i odbiorcą, wystarczy jedynie kamerka i karta kredytowa. Pary, kobiety i mężczyźni o wszelkich preferencjach, w najróżniejszych konfiguracjach. Pełen przekrój dla niektórych, sodoma i gomora dla innych. Najpopularniejsi bohaterowie mają swoich wiernych fanów, to jedynie kwestią czasu, aż gwiazdy tych pokazów zadebiutują w branży porno. Nie jest tajemnicą, że uprawianie w zaciszu domowym pewnej formy prostytucji dotarło już nad Wisłę.
Seks agora
Długi weekend, czas największej aktywności rodaków na drogach. Równie zakorkowane są łącza internetowe - w portalu Interia, który posiada najpopularniejszy serwis czatów - czateria - w jednym momencie aktywnych jest kilkanaście tysięcy użytkowników.
Setki najróżniejszych pokoi tematycznych: można podyskutować o literaturze, muzyce, czy wymienić doświadczenia z matkami wychowującymi małe dzieci. Jeśli nie znajdziemy nic interesującego, możemy w kilka chwil założyć własny pokój o dowolnej tematyce. Tematów tysiące, ale tylko jeden ma tysiące fanów - seks. Najwięcej osób (ponad tysiąc) przebywa w pokoju "sex kamerki".
Dlaczego akurat takie pokoje są tak bardzo popularne? Przyczyn można podać dużo:
- Z badań prowadzonych na ten temat wynika, że wśród powodów wizyt wymienianych przez gości seks czatów dominują: poszukiwanie partnerów do stałych lub tymczasowych związków seksualnych (często związane z poszukiwaniem osób zainteresowanych konkretnymi praktykami seksualnymi - trudno o to pytać osoby poznane „w realu”), cele rozrywkowe (wymienianie się informacjami dotyczącymi materiałów wizualnych, tekstów o tematyce erotycznej), cele handlowe (np. zakup zabawek erotycznych). Duża część osób - około 20 proc. - wskazuje również na powody edukacyjne i psychologiczne - czasem polega to na próbach samopomocy (na czatach poszukują porady dotyczących diagnoz i informacji o możliwościach leczenia), w innych przypadkach rozmowy na czacie służą badaniu własnej tożsamości, orientacji, roli płciowej - komentuje seksuolożka dr Aleksandra Jodko ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.
Angielskiego najszybciej nauczysz się online. Wypróbuj nas >>
Część użytkowników publicznie udostępnia obraz za pomocą kamery internetowej, jako dodatek do konwersacji. Zachęcony nazwą pokoju postanawiam sprawdzić, jak odważni są Polacy. Może jestem świadkiem narodzin rewolucji seksualnej, która zdejmie pąsowy rumieniec z naszej buzi, kiedy w towarzystwie rozmowy schodzą na tematy seksu?
Nazwa pokoju okazuje się być trochę przesadzona, bo obraz udostępnia mniej niż 10 procent osób tam przebywających. Wynika to raczej ze wstydu (mimo, że i tak większość osób nie pokazuje swojej twarzy) niż z faktu braku kamerki. Ale 10 proc. z ponad tysiąca to i tak duże pole dla podglądaczy. Wcielam się w jednego z nich.
Rekonesans zaczynam od "głównego"(to miejsce, gdzie każda wpisana treść jest widoczna dla wszystkich użytkowników). Liczba wypowiedzi jest tak duża, że czasami ciężko przeczytać pełne zdanie, bo równie szybko znika, jak się pojawia. Jednak udaje mi się jakoś wyłapać cenne informacje: użytkownik PoprostuOn krzyczy wielkimi literami: "Anka29 zaczyna pokaz!".
Klikam na Ankę, aby ją podejrzeć, po czym system ostrzega mnie, że robię to na własną odpowiedzialność - nutka ekscytacji wkrada się w tym momencie do głowy. W małym kwadraciku ukazuje się kobieta (a raczej jej tułów, bo twarzy nie widać) z obfitym biustem, który zdecydowanie napiera na stanik, prosząc niemal o wolność. Na głównym euforia, komplementom nie ma końca. Czuję się jak w teleturnieju u Chajzera, kiedy wszyscy krzyczeli "Idź na całość!".
Anka idzie, ściąga bieliznę, a tłum wiwatuje. Nigdy mnie grupy nie pociągały, więc szukam dalej, tym bardziej że to samarytanka, która bawi tłum za darmo. Kamerek z męskimi nickami nie sprawdzam, bo patrząc na główny, wiem, czego mogę się po nich spodziewać. Panowie w większości wręcz proszą, aby ich ktoś podglądał, kiedy oni będą... no i tyle na ten temat.
Viki Chętna Aldona
Mój następny strzał okazuje się celniejszy. U użytkowniczki Viki23_Chętna23 napis w kamerce mówi wszystko - "pokaz za smsa, 3,66zł". Na ekranie widzę sympatyczną blondynkę ubraną w samą bieliznę, która nieprzerwanie uśmiecha się do monitora. Na wstępie miło informuję, że zmienił się vat i usługa powinna chyba kosztować 3,69 zł.
W odpowiedzi dostaje mocne "wypad" (choć kobieta na ekranie ani przez chwilę nie przestaje się uśmiechać), co pozwala wnioskować, że tutaj akurat rządzi zasada "sprzedawca nasz pan". Kajam się szybko i przepraszam za głupie żarty, że ja oczywiście w sprawie pokazu i co mogę dostać za SMS-a? Szybko zostaje podane mi menu, na które składa się 10 SMS-ów. Pierwszy - stanik, drugi - majtki, trzeci - zabawa biustem, czwarty - masturbacja, piąty - ...dalej nie piszę bo ktoś może czytać z dziećmi.
Proponuję na początek się przywitać i obiecuję SMS-a, jak mi Viki pomacha. W odpowiedzi dostaję informacje od systemu, że okno naszej konwersacji zostało zamknięte. Cóż, widocznie zacząłem za mało perwersyjnie. Obserwuję ją jeszcze przez chwilę i chyba incydent ze mną nie popsuł jej humoru, siedzi zadowolona jak była, ale klientów raczej brak. Szukam dalej.