Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX
Niestety mają one swoją cenę. Kino, teatr, koncert, impreza taneczna, szklanka piwa, wszak student nie wielbłąd... to wszystko kosztuje. W idealnym świecie każdy żak miałby zaplecze finansowe, czy to w postaci bogatych rodziców, dziadków, czy to mało absorbującej i zajmującej niewiele czasu, ale za to dobrze płatnej pracy dodatkowej, czy to stypendium wystarczającego na wszystko. Prawda, że brzmi jak bajka o Czerwonym Kapturku?
Jednak są tacy, którzy w swoim życiu studenckim, pomimo niewielkich zasobów finansowych, na brak rozrywki narzekać nie mogą. Gdzie oni nie byli i czego nie widzieli! Koncerty, premiery kinowe, spektakle teatralne, wystawy i wszystko to za grosze lub za koszty dojazdu. Jedną z takich osób jest Kaśka z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Żelazną zasadą, której się twardo trzymałam, był dzienny limit wydatków. Wyliczyłam sobie, że na życie mogę przeznaczyć 20 zł dziennie - opowiada. - Jeśli danego dnia udało mi się wydać mniej, niewykorzystane kwota przechodziła na dzień następny. W ten sposób miałam pieniądze, które mogłam wykorzystać na rozrywkę i rachunki za komórkę. Opłaty za telefony były znacznym wydatkiem, a to dlatego, że brałam udział w wielu konkursach esemesowych organizowanych przez gazety czy stacje radiowe, gdzie nagrodami były dwuosobowe zaproszenia do kina, teatru, filharmonii czy też na koncerty. Np. co piątek kupowałam "Gazetę Co jest grane" i o ósmej rano wysyłałam po jednym esemesie na każdą imprezę. Trzymałam się tego - jeden konkurs, jeden SMS. Jeżeli dostałam zaproszenie na wydarzenie kulturalne, którym nie byłam zainteresowana, sprzedawałam je na Allegro, oczywiście za niższą niż rzeczywista cenę. Dzięki temu miałam pieniądze na rzeczy, które mnie interesowały.
Maciek z Uniwersytetu Gdańskiego także na brak atrakcji nie narzekał.
- W czasie wakacji rowerami przemierzaliśmy z przyjaciółmi Trójmiasto w poszukiwaniu różnych promocji - wspomina. - Na Długim Targu zaopatrywaliśmy się w papierosy, które rozdawały hostessy promujące koncern tytoniowy. W Sopocie wpadaliśmy do knajp podczas Happy Hour. Pomagaliśmy też artystom występującym na Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Plenerowych i Ulicznych FETA, dzięki czemu razem z nimi mieliśmy wstęp na wszystkie imprezy, gdzie można się było załapać na darmowy poczęstunek i napoje.
Jak widać, pomoc w ramach wolontariatu przy organizowaniu różnego rodzaju imprez kulturalnych nie tylko przynosi profity w postaci strawy duchowej, ale także cielesnej. Tę ostatnią można sobie też zapewnić, bywając również na wszelkiego rodzaju śniadaniach prasowych czy konferencjach naukowych - choć wymaga to pewnej dozy bezczelności.
Warto również zwrócić uwagę na to, jak się poruszamy po mieście. Rower to jest to (oczywiście oprócz miesięcy zimowych)! Pozwala zaoszczędzić na komunikacji miejskiej, w zależności od miasta, od 40 do nawet 120 złotych miesięcznie. Kwota niby niewielka, ale w przeliczeniu na dobra kulturalne takie jak bilety do kina, teatru czy koncerty lub też na dobra konsumpcyjnie może zrobić różnicę.
Zresztą sam bilet do kina czy teatru może wcale nie być tak dużym wydatkiem, jak nam się wydaje. Coraz więcej z tych placówek stara się przyciągnąć młodych ludzi, oferując specjalne zniżki dla studentów. Również niektóre portale studenckie czy sieci komórkowe oferują konkursy, w których nagrodami są zaproszenia na imprezy. No i oczywiście niemal każde większe miasto oferuje szereg bezpłatnych atrakcji kulturalnych takich jak kino pod gołym niebem czy słynne noce muzeów.
Niewątpliwą atrakcją kulturalną, pozwalającą odetchnąć studenckiej kieszeni, są juwenalia. Przez kilka dni majowych organizacje studenckie prześcigają się w imprezach. Czego tam nie ma - koncerty gwiazd i gwiazdeczek muzyki rockowej, folkowej, reggae, pop, a nawet disco polo; kabaretony, przedstawienia teatralne, gdzieniegdzie różnego rodzaju warsztaty. A wszystkie te atrakcje za darmo lub za grosze!
A jeśli cudze propozycje nie są dla nas atrakcyjne, cóż stoi na przeszkodzie, aby skrzyknąć grupkę chętnych i zorganizować coś własnego? Przecież wiele studenckich imprez, takich jak FAMA, YAPA czy Festiwal Piosenki Studenckiej, właśnie dzięki grupce pasjonatów rozpoczęło swoją działalność.
Małgorzata Starnawska
Czytaj także:
Wianki, czyli jak się bawi Kraków w Noc Świętojańską
Warszawskie juwenalia - największe święto studenckie w Polsce
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX





Zapisz się na nasz newsletter. Wszystko na temat matury i studiów.
Przykładowy newsletter
Najczęściej czytane