Agnieszka Danowska
Wielu studentów chciałoby kontynuować pracę, ale zarówno oni, jak i pracodawcy tracą grunt pod nogami. Studenci - czy pogodzą naukę i chodzenie na zajęcia z wypełnianiem obowiązków zawodowych? Właściciele i szefowie firm - czy chcą zatrzymać pracownika, który nie jest dyspozycyjny? Nie ma oczywiście jednoznacznej odpowiedzi.
Elastyczność to podstawa
Wiele zależy od studenta: jeśli chcesz kontynuować pracę rozpoczętą na studiach, przeanalizuj swoją sytuację. Sprawdź, ile masz zajęć i jak bardzo twój grafik jest elastyczny: na dużych kierunkach niekiedy możesz lawirować między grupami. Zaproponuj pracodawcy, że skumulujesz zajęcia na uczelni np. w dwa dni, a przez trzy będziesz dostępny w pracy. To oczywiście sytuacja idealna, czasami nie da się dograć grafików. Co wtedy? - Pomyślałbym o pracy zdalnej, typowo dorywczej albo weekendowej. Sam współpracuję z jednym z dużych portali internetowych. Piszę dla nich teksty w domu, wtedy kiedy mam czas. Na szczęście nie mam wytycznych, że np. muszę regularnie oddać trzy teksty w tygodniu. Mój pracodawca jest elastyczny i rozumie, że niekiedy zdarzy się kolokwium, do którego muszę się pouczyć, a nie pisać. Bo wyznaję zasadę - praca tak, ale tylko wtedy, gdy nie odbija się na moich studiach - opowiada Łukasz, student kulturoznawstwa.
Jego pracodawca wykazał się dużym zrozumieniem i - na szczęście - nie jest wyjątkiem. Stopniowo mijają czasy, gdy studenci za darmo pełnią w firmach funkcję "przynieś, podaj, pozamiataj". I dotyczy to przede wszystkim dużych firm, które coraz chętniej zatrudniają na stałe studentów. - Infosys BPO Poland ma wśród swoich pracowników studentów. Jesteśmy otwarci i chętni do angażowania ich w liczne projekty. Studenci są zatrudnieni na podstawie umowy o pracę, tak jak pozostali pracownicy. Gwarantuje im to korzystanie ze wszystkich przywilejów pracowniczych - informuje Agnieszka Jackowska, HR menedżer w firmie Infosys BPO Poland.
Pracodawcy rozumieją, że zatrudniając studentów, zyskują młodych, lotnych, gotowych do nauki pracowników. Świeże spojrzenie na problem jest bezcenne. Pracodawcy to widzą i idą studentom na rękę. - Studenci sami mogą zdecydować, na jaki wymiar etatu chcą być zatrudnieni, ile czasu mogą poświęcić na pracę, tak by nie kolidowała z ich obowiązkami studenckimi. Na początku każdego miesiąca student ustala ze swoim przełożonym indywidualny grafik czasu pracy, w którym określa, w które dni i w jakich godzinach będzie pracował. Dzięki temu umożliwiamy studentom łączenie cennego doświadczenia zawodowego z nauką - dodaje Jackowska.
Bar czy biuro?
Część studentów zamiast praktyk z ewentualną możliwością rozpoczęcia płatnej współpracy w biurze, wybiera zajęcie mniej wymagające - w restauracji, barze czy sklepie. Okazuje się, że nawet z pozoru mniej rozwijająca praca może okazać się początkiem ciekawej kariery. Paweł, student slawistyki, na drugim roku zaczął pracę w kinie. - Początkowo byłem bileterem albo podawałem popcorn. Później awansowałem i pracowałem w kinowym barze. Od niedawna jestem zastępcą kierownika. Moja kariera w obrębie jednej firmy przebiega podręcznikowo, mimo że nie zakładałem zostać tu dłużej, a tę pracę traktowałem jako źródło kieszonkowego. Mam nadzieję, że kiedyś będzie można o mnie powiedzieć "od pucybuta do milionera" - śmieje się chłopak. Paweł cieszy się, że tak potoczyła się jego zawodowa droga. Ma świadomość, że ogólne wykształcenie filologiczne nie jest najlepszym startem na rynku pracy.
Podobnie było w przypadku Jarka, dziś kierownika salonu z odzieżą młodzieżową. - Zatrudniłem się w sklepie, bo musiałem opłacić czesne w prywatnej szkole, gdzie studiowałem. Momentami było ciężko i już prawie się zwolniłem, jednak moja dziewczyna mobilizowała mnie i tak przepracowałem dwa lata. W tym roku w czerwcu obroniłem dyplom, ale nadal pracowałem w sklepie. W lipcu dość nieoczekiwanie okazało się, że od nowego miesiąca mam zostać kierownikiem sklepu. Oznacza to nie tylko prestiż, ale też sporą podwyżkę. Będę zarabiał tyle, ile moi znajomi w firmach, i spokojnie się utrzymam, więc nie uważam, że mam gorszą sytuację niż ktokolwiek z mojego roku - dodaje.
Z kolei Asia, studentka IV roku stosunków międzynarodowych postawiła jednak na korporację. - Przez pół roku pracowałam w dużym wydawnictwie i sporo się tam nauczyłam. Teraz szukam zbliżonej pracy i jestem zapraszana na rozmowy kwalifikacyjne. Widzę, że to doświadczenie w znanej firmie dobrze wpłynęło na moje CV, bo pracodawcy często pytają o to, co robiłam w poprzedniej pracy - dodaje dziewczyna. Podkreśla, że taka droga jest świadomym wyborem. - Chcę pracować w środowisku związanym z public relations albo z dziennikarstwem. Myślę, że byłoby mi trudno, gdybym w czasie studiów pracowała w barze, a później szukała pracy w PR, bo dla potencjalnego pracodawcy jednak liczą się nasze umiejętności. Chyba że trafiłabym na szefa-amatora dobrych trunków - żartuje dziewczyna.
To, jaką drogę wybierzesz, zależy od ciebie. Przypadki Pawła i Jarka wskazują, że jeśli jesteś zdolny i dobrze sobie radzisz w jakiejkolwiek pracy - w końcu ktoś to zauważy i awansujesz. Z kolei Asia jest przykładem osoby, która zaplanowała, a teraz konsekwentnie realizuje plan swojej kariery. Najważniejsze, byśmy to, co robimy, robili z pasją.
Czytaj także:
Student biedy nie klepie
Zarabiaj na korepetycjach
Jak zdobyć 30 tysięcy