Od pięciu lat uczy młodych ludzi, jak chronić prawa człowieka. Jej absolwenci trafiają na staże do amerykańskiego Kongresu i Parlamentu Europejskiego. Dla wielu kontakt z Humanity In Action Polska był przełomowym momentem w życiu.
Humanity In Action (HIA) to międzynarodowa organizacja edukacyjna. Powstała w 1997 roku w Stanach Zjednoczonych. Punktem wyjścia do jej powstania było pytanie, dlaczego w ekstremalnych warunkach wojennych jedne społeczeństwa zgodnie z zasadą solidarności starały się za wszelką cele ocalić swoich współobywateli - Żydów - a inne nie. W przekonaniu, że testem demokracji jest traktowanie mniejszości, na początku działalności HIA porównywano doświadczenia Danii i Holandii. Z czasem Judith Goldstein, założycielka HIA, doszła do wniosku, że o wiele istotniejsze jest pytanie o to, jak zainspirować współczesnych młodych ludzi, by czuli potrzebę przeciwstawiania się łamaniu praw człowieka i mniejszości. I w tym duchu organizacje HIA podejmują swoje działania: ich głównym celem jest kształcenie młodych ludzi w dziedzinie praw człowieka oraz inspirowanie ich do podejmowania działań na rzecz osób dotkniętych dyskryminacją, rasizmem, ksenofobią lub antysemityzmem.
W 2005 r. HIA rozpoczęła swoją działalność w Polsce. Oznaczało to dla niej możliwość wejścia do pierwszego kraju spoza żelaznej kurtyny i nowego członka Unii Europejskiej, ale też i kraju o ogromnych tradycjach oporu wobec niesprawiedliwej władzy i kraju z wieloma wciąż niezamkniętymi rozdziałami historii, niezwykle ciekawymi w refleksji nad prawami człowieka.
- Podejmując się zadania utworzenia polskiej organizacji Humanity In Action, byłam przekonana, że polska młodzież może wynieść wiele korzyści z udziału w naszych programach, rozszerzając swoją wiedzę i nabywając umiejętności w zakresie praw człowieka, na przykład dzięki praktykom w Parlamencie Europejskim, Kongresie Stanów Zjednoczonych czy Trybunale ds. Zbrodni w byłej Jugosławii - opowiada Monika Mazur-Rafał, założycielka i dyrektor Fundacji Humanity In Action Polska. - Nie bez znaczenia jest też możliwość nawiązania i utrzymywania kontaktów z uznanymi autorytetami w tej dziedzinie i rówieśnikami będącymi członkami sieci. Kontakty te nie tylko inspirują, ale też okazują się niezwykle pomocne w praktycznej działalności na rzecz praw człowieka. Wydawało mi się też istotne, że w Polsce wciąż brakuje organizacji, która łączyłaby ze sobą analizę przykładów ludobójstw z tej odległej i całkiem niedawnej przeszłości z pytaniem o współczesną aktywność obywatelską, teorię (czyli wiedzę na temat praw człowieka) z praktyką (czyli nabywaniem umiejętności i kontaktów) oraz debatę na temat jakości demokracji w zależności od stopnia przestrzegania praw człowieka niezależnie od ideologicznej wizji świata - dodaje.
Rekrutacja
Tegoroczna polska edycja programu (równolegle odbywają się edycje amerykańska, holenderska, francuska, niemiecka i duńska), zatytułowana "POLAND in Theory and Practice: from Resistance to Solidarity, from Transformation to Civic Society" ("Polska w teorii i praktyce: od oporu do 'Solidarności', od transformacji do społeczeństwa obywatelskiego") rozpoczęła się 3 czerwca. Zakończy się dopiero w przyszłym roku, bo szereg warsztatów i spotkań, które miały miejsce w czerwcu, to dopiero wstęp do realizacji rocznego projektu, która czeka teraz uczestników programu. Jak do niego trafili?
- Zawsze zależy nam na znalezieniu osób, które po zakończeniu projektu nadal będą zainteresowane tematem praw człowieka, na tyle odpowiedzialnych, że podejmą się realizacji swoich projektów i w ciągu roku je wdrożą. Ludzi zarówno silnych akademicko, jak i zaangażowanych społecznie - wyjaśnia Magdalena Szarota, koordynatorka HIA PL. - Są dwa etapy rekrutacji - pisemny, w którego ramach kandydaci wypełniają aplikację, w której między innymi opisują swój pomysł na swoje przyszłe działanie, czyli tzw. action project. Do tego piszą esej na zadany temat. Po przeanalizowaniu aplikacji pisemnych wybieramy osoby, z którymi porozmawiamy indywidualnie - jeżeli dany kandydat nie jest w Polsce, to taka rozmowa odbywa się przez Skype'a czy przez telefon. Podejmując decyzję o ostatecznym wyborze, dbamy nie tylko o to, aby kandydaci spełniali nasze oczekiwania, ale też by wybrana grupa była zróżnicowana, żeby uczestnicy mogli się od siebie wzajemnie uczyć - tłumaczy.
W polskiej edycji HIA biorą udział nie tylko Polacy, ale również Ukraińcy (zrekrutowani przez biuro w Polsce), Niemcy i Amerykanie (wybrani w swoich krajach). Zwykle jest to 21 osób.
Justyna Byczkowska, jedna z tegorocznych uczestniczek programu, działa w poznańskim Stowarzyszeniu Jeden Świat. Dlaczego zgłosiła się do HIA? - W naszej pracy dotykamy praw mniejszości i potrzebowałam merytorycznego przygotowania do różnych projektów. Chciałam w przyspieszony sposób zdobyć wiedzę, jak wygląda sytuacja mniejszości etnicznych i innych w Polsce - opowiada. - Szukałam też inspiracji, ludzi, z którymi mogłabym współpracować w przyszłości, organizacji, kontaktów, dróg, ścieżek. Obecnie najbardziej interesuję się prawami kobiet i mniejszości seksualnych, jest to nowy temat dla mojej organizacji i nie mam się od kogo uczyć - dodaje.
Agnieszka Koneczna z Łodzi również działa w organizacji pozarządowej. - Gdy zobaczyłam, o czym będzie program w Polsce, to już nie interesowało mnie, co się będzie działo w Berlinie czy w Stanach Zjednoczonych - chwali polską edycję. - Jak go przeczytałam, to pomyślałam, że muszę na nim być - bo porusza wszystko, a nawet więcej, niż chcę wiedzieć. Dostałam o nim informację tuż po tym, jak założyliśmy z grupą znajomych organizację pozarządową w Łodzi i pracowaliśmy nad odpowiedzią, jak robić to, co chcemy robić. Pomyślałam sobie, że HIA pomoże nam odpowiedzieć na to pytanie.
David Liebers z Waszyngtonu trafił do programu, zachęcony przez przyjaciela, który ukończył go w 2007 roku. Ma wykształcenie przyrodnicze, ale interesują go też kwestie prawnoczłowiecze. Nie chciał podejmować kolejnych studiów, ale zależało mu na zgłębieniu tej tematyki.
Program
- Jeśli celem programu było spotkanie innych ambitnych osób, czytanie i rozmawianie o trudnych sprawach, debatowanie i pogłębianie swojej wiedzy i umiejętności, to muszę powiedzieć, że spełnił on moje oczekiwania - podsumowuje spędzone w Polsce tygodnie David. - Choć muszę przyznać, że ogarnięcie wszystkich tematów, które poruszaliśmy, czasami było naprawdę wyzwaniem. Momentami gdzieś w połowie kolejnego intensywnego dnia myślałem sobie, że już dość, że muszę odpocząć, ale kiedy udawało mi się dotrwać do końca, już wiedziałem, że warto było się przemęczyć.
I rzeczywiście, program HIA nie dawał chwili wytchnienia. Jego celem było pokazanie doświadczeń polskiego społeczeństwa i państwa w umacnianiu praw człowieka w perspektywie historycznej i współczesnej, a także pokazanie możliwych ścieżek aktywności w zakresie praw człowieka w budowaniu społeczeństwa prawdziwie obywatelskiego, np. poprzez edukację i promocję praw człowieka, pomoc bezpośrednią osobom w potrzebie czy obronę praw i wolności konkretnych osób. Zawierał nie tylko panele i spotkania z osobami publicznymi, jak pisarz i dziennikarz Konstanty Gebert, legendarni działacze "Solidarności" i zarazem członkowie zarządu HIA PL Zbigniew Bujak, Tadeusz Mazowiecki, Henryk Wujec i Andrzej Wielowieyski, specjaliści od praw człowieka jak prof. Roman Wieruszewski z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka, dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dr Elżbieta Mikos-Skuza z wydziału prawa Uniwersytetu Warszawskiego i zarządu PCK czy Elżbieta Korolczuk z Porozumienia Kobiet 8 Marca, ale również spotkania z działaczami na rzecz obrony praw człowieka i wizyty w instytucjach i organizacjach działających w tej dziedzinie (Rzecznik Praw Obywatelskich, Instytut Pamięci Narodowej, Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Muzeum Historii Żydów Polskich, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Polskie Forum Migracyjne, Centrum Powitania, Stowarzyszenie Kobiet Niepełnosprawnych One.pl, Fundacja Wolność i Demokracja, Fundacja Inna Przestrzeń), warsztaty na temat praktycznych aspektów działalności w organizacjach pozarządowych. Obejmował też zwiedzanie Warszawy śladami jej wielokulturowości: tej zniszczonej w przeszłości i tej na nowo się odradzającej, wyjazd do Treblinki i ponad tydzień pracy w międzynarodowych grupach roboczych nad scenariuszami gier edukacyjnych dotyczących różnych znaczeń pojęcia i fenomenu "Solidarności". Gry te są adresowane do młodzieży gimnazjalnej i licealnej w Polsce i za granicą, a ich celem jest odkrywanie przez młodych ludzi mechanizmów pokazujących, co dzieje się ze współczesnymi społeczeństwami, w których brakuje solidarności, jak budować poczucie solidarności, jakie było historyczne doświadczenie Polaków w tym zakresie i jakie wnioski z tego doświadczenia mogą z tego wyciągnąć narody budujące demokrację w swoich państwach.
- Wszystkie te spotkania pozostawiły jednak jakiś niedosyt, były za krótkie, by dowiedzieć się wszystkiego, pogłębić temat - uważa Agnieszka. - Oczywiście w tak krótkim czasie trudno o więcej, po prostu zyskaliśmy podstawy, wiemy już, gdzie szukać, jeżeli chcemy zgłębić jakiś temat. Dla mnie osobiście bardzo ważne było doświadczenie, że osoby, z którymi się spotykaliśmy, to normalni, zwykli ludzie. Taka świadomość dodaje skrzydeł, pokazuje, że jak chcesz, to możesz coś zrobić, nie musisz być do tego kimś nadzwyczajnym.
- Dla mnie najciekawsze były te wydarzenia, które poruszyły mnie osobiście - dodaje Justyna Byczkowska. - Jak rozważania dotyczące patriotyzmu w kontekście nacjonalizmów, tego, czym w dzisiejszych czasach miałby być patriotyzm, ale taki pozytywny, a nie nacjonalistyczny. Wszystko, co było inne, kontrowersyjne, dalekie od mojego sposobu myślenia, ale co powodowało, że zaczęłam się nad tym zastanawiać. Słowa Konstantego Geberta "Sukces 'Solidarności' był sukcesem nacjonalistów". W ogóle dyskusja z nim była dla mnie jedną z najważniejszych w całym programie.
- Bardzo podobała mi się atmosfera w grupie - otwarta, tolerancyjna - dodaje Nadiia Bureiko z Ukrainy. Również Agnieszka zwraca uwagę na ludzi uczestniczących w programie: - Nawet w polskiej grupie z jednej strony jesteśmy podobni, ale z drugiej tak różni - mamy inne doświadczenia, światopogląd... Ciekawie byłoobserwować, jak funkcjonujemy między sobą w grupach narodowościowych. Wszyscy mieszkamy w jednym hostelu, więc nie dość, że mamy razem zajęcia, to jeszcze potem spędzamy wspólnie czas. Byłam pewna, że po dwóch tygodniach każdy będzie chciał iść w swoją stronę, odpocząć fizycznie i psychicznie od tego tłumu, ale okazało się, że nie. Nawet jednego wieczoru nie spędziłam jeszcze sama albo we dwójkę!
Wspólnie spędzony miesiąc to dopiero początek. Przed uczestnikami wciąż realizacja rocznego projektu - action project. Co to będzie? Nadiia pragnie zorganizować na Ukrainie konferencję na temat praw człowieka. Ale zacznie skromniej - od literackiego performansu, którego uczestnicy będą czytać wiersze związane z prawami człowieka. David - pasjonata boksu - pragnie zrobić program edukacyjny dla młodzieży uczęszczającej do klubu, w którym trenuje. Agnieszka przygotuje wymianę młodzieżową, podczas której ponad 20 młodych ludzi z 6 europejskich państw przez 10 dni będzie pracować nad zrobionym w konwencji teatru cieni przedstawieniem, będącym interpretacją poszczególnych artykułów.
Przyszłość
- Najbardziej podoba mi się w HIA, że nie zostawiamy absolwentów samych z ich programami, aktywnie bierzemy w nich udział, śledzimy ich losy - wyznaje Magda Szarota. - Mamy kontakt z absolwentami programu, pomagamy w budowaniu tzw. sieci absolwentów. Współpracują z nami, raz w miesiącu mają spotkania - pokazy filmowe, panele dyskusyjne. Ale to nie wszystko. Mamy szeroko zakrojoną ofertę staży i praktyk dla absolwentów naszych programów. Współpracujemy między innymi z Parlamentem Europejskim, Kongresem Amerykańskim i siecią NGO-sów w San Francisco. Dzięki współpracy z HIA życie wielu osób potoczyło się inaczej, ciekawiej. W jednym z naszych programów wzięła udział Amerykanka, która zainteresowała się sytuacją Czeczenów w Polsce. Wróciła potem do Polski, zrobiła na ich temat wystawę fotograficzną. Teraz zajmuje się dziennikarstwem śledczym. Inna absolwentka, która poświęciła swój esej Centrum Wypędzeń, napisała potem pracę magisterską na ten temat. Wiem, że planuje nadal działać w tym kierunku - opowiada Magda.
Jej słowa potwierdza Przemysław Iwanek, który ukończył program w 2007 roku. Pięć miesięcy spędził na stażu w Waszyngtonie, pracując w Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych. - Od razu zostałem wrzucony na głęboką wodę - spotkania ze znanymi osobistościami, pisanie raportów na temat łamania praw człowieka na świecie. Czułem, że ta wielka światowa polityka dzieje się tuż przed moim nosem, że mam na nią swój niewielki wpływ! - opowiada. - Jednym z najbardziej przejmujących wydarzeń było spotkanie z Mariną Litwinienko po tym, jak przygotowaliśmy w Kongresie rezolucję wzywającą Rosję do współpracy w sprawie wyjaśnienia okoliczności śmierci jej męża. Pracowałem nie tylko w biurach kongresu. Mieliśmy spotkania w NGO-sach, think tanki z dziennikarzami, pracowaliśmy społecznie, np. czyszcząc dopływ Anakostii wspólnie z organizacją angażującą w aktywizm ekologiczny młodych ludzi, w większości AfroAmerykanów, którzy mieszkają w najbiedniejszych dzielnicach Waszyngtonu.
Przemek stara się również bardziej zaktywizować polskich absolwentów HIA. Współorganizował między innymi spotkanie z Assumptą Mugiranezą, która przeżyła ludobójstwo w Ruandzie dzięki temu, że wyjechała do Francji na studia. Po tragedii, w której zginęła też jej rodzina, Assumpta zajęła się analizą porównawczą hitlerowskiego dyskursu o Żydach i hutyjskiego dyskursu o Tutsi.
Raz do roku odbywają się spotkania absolwentów programów HIA z wszystkich krajów - tzw. reunions - podczas których dzielą się wiedzą i doświadczeniami. W tym roku reunion miało miejsce w Amsterdamie, w 2009 roku - w Berlinie: