Praca przyszłości: Inżynier


Obliczenia przeprowadzone przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego wykazały, że z roku na rok dramatycznie ubywa specjalistów z dziedzin technicznych, inżynieryjnych i informatycznych. Przybywa za to humanistów.

Ubywa inżynierów i techników

Zeszłoroczne dane o ilości osób przyjętych przez uczelnie wyższe potwierdziło ten fakt. W naszym społeczeństwie przybywa humanistów, ubywa inżynierów i techników. Nie skutkują informacje o czekających specjalistów dobrze płatnych posadach. Wciąż przybywa studentów na kierunkach medycznych, humanistycznych i związanych z mediami. W tym roku widać to jeszcze wyraźniej.

Jak wykazały badania „Maturzysta”, przeprowadzonego na zlecenie portalu maturzysty Edulandia.pl, tylko co ósmy maturzysta deklaruje chęć podjęcia studiów na kierunku technicznym – choć rynek pracy, a w szczególności branża przemysłowa, zgłasza teraz ogromne zapotrzebowanie na absolwentów kierunków technicznych. Nadal najchętniej wybierane są kierunki humanistyczne – o studiach o takim profilu myśli co piąty maturzysta.

Nie zgadza się to z deklarowanym przez maturzystów priorytetem podejmowania decyzji o studiach. Większość tegorocznych maturzystów twierdzi, że w swym wyborze przyszłej uczelni oraz kierunku studiów będzie kierowało się przede wszystkim perspektywą zatrudnienia. Natomiast ich wybór świadczy o czyś wręcz przeciwnym. Statystyki są jasne ok. 13 proc. wszystkich studentów to przyszli nauczyciele i pedagodzy.

Ilu jeszcze marketingowców, pedagogów i filologów jest w stanie przyjąć nasz rynek pracy? Wśród najmodniejszych kierunków studiów wciąż jest prawo (w zeszłym roku dostało się na nie ponad 30 tys. osób) i zarządzanie (na tym kierunku rozpoczęło w 2006r. studia ponad 22 tys. osób). Żeby dostać się na nie, trzeba było pokonać średnio od trzech do sześciu kandydatów. O każdy indeks na dziennikarstwie i komunikacji społecznej zabiegało ok. 9 osób. Jednak najbardziej zaciekłą walkę stoczono o miejsca na psychologii. Aby rozpocząć studia na niej, należało pokonać 15 kontrkandydatów.

Rynek chce inżynierów

Znawcy rynku pracy biją na alarm, bo z roku na rok ubywa studentów na kierunkach ścisłych. A to właśnie ich absolwentów – inżynierów – gospodarka potrzebuje najbardziej. Nadal nasi naukowcy zdobywają liczne nagrody i wyróżnienia na konkursach międzynarodowych. Mimo to liczba chętnych na te kierunki stale ukazuje tendencję spadkowa.

Jeszcze w latach 1990. na studiach technicznych mieliśmy najwięcej studentów, a Polska była w ich kształceniu jednym z europejskich liderów. Kłopoty z naborem na te studia zaczęły się w 1999 r. Pięć lat temu studiowało blisko 10 tysięcy przyszłych inżynierów. Teraz ich liczba to ok. 8 tys. i z roku na rok spada.

Rynek dobrze płatnej pracy z niecierpliwością oczekuje zmierzchu zarządzania i marketingu, który kandydatom kojarzy się z krótką ścieżką do dostatniego życia.